Policja ustaliła wąski krąg osób podejrzewanych o kradzież bezcennych dzieł z Biblioteki Jagiellońskiej 5 lat temu - dowiedział się reporter RMF. Wśród podejrzewanych jest kilku byłych i obecnych pracowników „Jagiellonki”.

REKLAMA

W kwietniu 1999 roku odkryto, że ze zbiorów Jagiellonki zginęło 60 starodruków i inkunabułów, z których odzyskano tylko 20. Część odnaleziono w domach aukcyjnych i antykwariatach w Niemczech i Wielkiej Brytanii.

Po kilku latach śledztwa nastąpił przełom. Według naszych informacji dwie lub trzy osoby przez kilka tygodni wynosiły bezcenne dzieła. Wcześniej przygotowywali je do kradzieży, m.in. usuwając wszelkie znaki identyfikacyjne.

Później inkunabuły i starodruki trafiały do pasera, a stamtąd do Niemiec. Tam kupował je kupował je dom aukcyjny Reiss&Sohn. Krakowska policja na razie nie chce informować o przełomie w śledztwie, ale potwierdza część naszych informacji.

Pracujemy z policją jednego z krajów na południu Europy, współpracujemy nad pewną grupą osób. To jest dosyć wąski krąg osób, które mogą czy mają coś z tym wspólnego - mówi RMF inspektor Dariusz Nowak z małopolskiej policji.

Od kilku dni we Włoszech przebywa grupa polskich prokuratorów i specjalistów, którzy badają zabezpieczone tam mapy, mogące pochodzić z „Jagiellonki”. Ta wizyta może mieć przełomowe znaczenie dla ustalenia sprawców kradzieży.