Projekt ustawy, który ma znieść opłaty za autostrady państwowe, wraca do komisji. Powodem są złożone poprawki. Według PiS nowe przepisy pozwolą zmniejszyć kierowcom wydatki i zwiększą możliwości komunikacyjne. Opozycja uważa, że to element kampanii wyborczej.

REKLAMA

W czwartek wieczorem odbyło się drugie czytanie projektu nowelizacji ustawy o autostradach płatnych oraz o Krajowym Funduszu Drogowym.

Nowe przepisy znoszą opłaty za odcinki autostrad zarządzane przez państwo i wprowadzają zakaz wyprzedzania dla ciężarówek na trasach szybkiego ruchu.

W związku ze złożeniem poprawek przez Konfederację, projekt ponownie trafi pod obrady sejmowej komisji.

Przedstawiciel partii rządzącej poseł Piotr Król podkreślił, że projekt odpowiada na społeczną potrzebę bezpłatnego korzystania z autostrad należących do państwa. Przekonywał, że zniesienie opłat zwiększy możliwości komunikacyjne, a także zmniejszy wydatki kierowców. Odnosząc się do zakazu wyprzedzania dla ciężarówek poseł podkreślił, że zwiększy to bezpieczeństwo na trasach oraz upłynni ruch.

Cezary Grabarczyk (KO) przekonywał, że projekt to pokłosie fiaska elektronicznego sytemu pobierania myta, którego politycy Koalicji Obywatelskiej nie popierali. Przypomniał, że jego formacja krytykowała model elektronicznego poboru opłat, który był oparty na geolokalizacji i był - jego zdaniem - narzędziem inwigilacji kierowców. Polityk zwracał jednak uwagę, że zniesienie opłat spowoduje, że do Krajowego Funduszu Drogowego nie wpłynie 230 mln zł, co oznacza koszt małej obwodnicy.

Przedstawiciel Lewicy Maciej Kopiec ocenił projekt jako element kampanii wyborczej i dodał, że teraz koszt funkcjonowania państwowych autostrad spadnie na wszystkich podatników. Poparł wprowadzenie zakazu wyprzedzania dla ciężarówek.

Poseł Krystian Kamiński (Konfederacja) złożył dwie poprawki do projektu. Jedna - jak tłumaczył - miałby skutkować zdjęciem opłat ze wszystkich autostrad w Polsce, a druga - wykreśleniem przepisów dotyczących zakazu wyprzedzania dla ciężarówek.

Polityk zwracał uwagę na "horrendalne" ceny za przejazd innymi, niepaństwowymi odcinkami autostrad.

Minister infrastruktury Andrzej Adamczyk zapewnił, że budżet jest w znakomitej kondycji i dlatego można podjąć decyzję o zdjęciu opłat za saństwowe autostrady.

Zwracał uwagę, że przeniesienie ruchu na autostrady odciąży równoległe do nich trasy, co ograniczy liczbę wypadków. Podkreślał przy tym, że koszt wypadków drogowych w 2021 r. to ponad 39 mld zł. Przekonywał, że jeśli liczba wypadków zmniejszy się choćby o 10 proc. to warto odstąpić od opłat.

Adamczyk zapewnił, że strona rządowa będzie prowadzić negocjacje z właścicielami odcinków koncesyjnych. Dodał, że warunki na jakie zgodzono się w przeszłości były "trudne". Dodał, że w kolejnym projekcie ustawy mają się pojawić rozwiązania dotyczące takich odcinków autostrad.

Szef MI przekonywał też, że nie jest prawdą, iż system e-toll się nie sprawdził. Zwrócił uwagę, że będzie on nadal obowiązkowy dla pojazdów powyżej 3,5 t.

Wiceszef MI Rafał Weber podkreślił, że odpłatność za autostrady i ekspresówki ma dotyczyć pojazdów powyżej 3,5 tony; nie dotyczy samochodów osobowych i motocykli.

Co jest w projekcie?

Projekt przewiduje zniesienie opłat za państwowe autostrady, dla kierowców pojazdów o dopuszczalnej masie całkowitej nieprzekraczającej 3,5 tony (czyli samochodów osobowych oraz motocykli).

Teraz płatne odcinki państwowych autostrad to A2 Konin - Stryków oraz A4 Wrocław - Sośnica. Nadal będzie natomiast pobierana opłata przez szefa KAS od pojazdów samochodowych o dopuszczalnej masie całkowitej powyżej 3,5 tony i autobusów poruszających się tymi odcinkami autostrad.

Projekt nowelizacji zabrania kierującemu pojazdem o masie całkowitej powyżej 3,5 tony wyprzedzania pojazdu samochodowego na autostradzie i drodze ekspresowej o wyłącznie dwóch pasach ruchu przeznaczonych dla danego kierunku ruchu, chyba że pojazd ten porusza się z prędkością znacznie mniejszą od dopuszczalnej dla pojazdów ciężarowych obowiązującej na danej drodze.

Zakaz nie będzie miał zastosowania do pojazdów wykonujących na drodze prace porządkowe, remontowe lub modernizacyjne wysyłających żółte sygnały błyskowe.

Jak wyjaśniono w uzasadnieniu do projektu, wprowadzany przepis ma za zadanie ograniczenie zachowań negatywnych pod względem bezpieczeństwa ruchu drogowego, tj. blokowania lewego pasa ruchu oraz przekraczania dopuszczalnej prędkości obowiązującej na autostradach i drogach ekspresowych przez kierujących pojazdami ciężarowymi.