8 lat więzienia grozi dróżniczce z podkrakowskiej Rzezawy. Kobieta w lutym tego roku nie opuściła rogatek i tym samym doprowadziła do wypadku, w którym zginął kierowca rajdowy Janusz Kulig. Jej proces rozpoczął się w Bochni.

REKLAMA

Prokuratura nie ma wątpliwości Michalina K. popełniła błąd. Nie zamknęła rogatek z odpowiednim wyprzedzeniem (...) przed przejazdem pociągu. Dróżniczka konsekwentnie nie przyznaje się do winy i odmawia składania zeznań.

Korzystam z prawa i odmawiam zeznawania - mówiła drżącym głosem. Michalina K., ubrana na czarno, podczas procesu cały czas miała opuszczoną głowę. Kiedy prokurator oskarżył ją o spowodowanie wypadku ze skutkiem śmiertelnym, kobieta rozpłakała się.

Proces obserwowało kilka osób; wśród nich ojciec Janusza Kuliga, który wcześniej wybaczył kobiecie błąd.