Tajfun Rusa, który w czasie weekendu przeszedł nad Koreą Południową, spowodował śmierć prawdopodobnie ponad 100 osób. Jednak liczba ofiar może okazać się znacznie większa - wielu ludzi nadal uznaje się za zaginionych. Ratownicy wciąż nie odkopali ludzi, zasypanych lawinami błota i kamieni z osuwających się zboczy górskich.

REKLAMA

Straty materialne są olbrzymie. To największy kataklizm w naszej historii. Sytuacja jest niezwykle poważna - powiedział w Seulu przedstawiciel urzędu ds. klęsk narodowych Kim Dzin Jung.

Tajfun spowodował liczne obsunięcia ziemi, wystąpienie rzek z brzegów, a także uszkodził drogi, mosty i trakcję elektryczną. Na południu kraju nadal nie przywrócono normalnej łączności, szwankuje komunikacja kolejowa i lotnicza. 668 tys. domów nie ma prądu.

Najdotkliwsze szkody odnotowano w mieście Kangnung (160 km na wschód od Seulu), gdzie w sobotę tajfun przyniósł rekordowe 871 milimetrów deszczu. Na turystycznej wyspie Dzedzu, położonej u południowego krańca Półwyspu Koreańskiego, woda zalała ponad 8 tys. domów.

Tajfun Rusa uznano za najsilniejszy z tajfunów, jakie kiedykolwiek nawiedziły Koreę Południową. Rusa jest już 15. tajfunem w tym sezonie w tej części Azji. Nad Koreę Południową dotarł z Japonii, gdzie także spowodował szkody, jednakże na znacznie mniejszą skalę.

09:20