Fałszywi pośrednicy zainteresowali się osobami szukającymi pracy za granicą. Za pomoc w znalezieniu zatrudnienia naciągacze żądają nawet po kilkaset złotych. Żerują na najbiedniejszych - tych bez zatrudnienia i bez pieniędzy.

REKLAMA

Dla wielu bezrobotnych wyjazd do pracy za granicę to ostatnia deska ratunku. I tak też było w przypadku kilkunastu osób, które uwierzyły naciągaczowi z Mielca. Po przylocie do Londynu pseudopośrednik dosłownie rozpłyną się w angielskiej mgle.

Ale to nie jedyny oszust z Podkarpacia. Tamtejsza policja wpadła bowiem na trop zorganizowanej grupy przestępczej oferującej zielone karty. Ludzie otrzymują informacje, że wylosowali zieloną kartę, trzeba jednak wpłacić pewną kwotę pieniędzy na określone konto - wyjaśnia rzecznik rzeszowskiej policji. Jest to oczywiście przestępstwo i prowadzimy w tej sprawie postępowanie sprawdzające - dodaje.

Policja apeluje, aby za każdym razem sprawdzać wiarygodność pośrednika, tym bardziej gdy w zamian za pomoc żąda od nas pieniędzy.