Heathcliff Janusz Iwanowski Pineiro został zatrzymany na 48 godzin. Po całodziennym przesłuchaniu dopiero wieczorem zakończono zadawanie pytań. Dziś przesłuchanie ma być dokończone. Pineiro, podejrzany o przywłaszczenie ponad dwóch milionów złotych, twierdzi, że Porozumienie Centrum było finansowane z pieniędzy Funduszu Obsługi Zadłużenia Zagranicznego.

REKLAMA

Pineiro nie wydał się zaskoczony decyzją o zatrzymaniu, ponieważ musiał się tego spodziewać. Sam list gończy dawał bowiem możliwość zatrzymania go na 7 dni. W tym wypadku prokuratura skróciła ten czas zaledwie do 48 godzin. Powód może być tylko jeden, prokuratorzy muszą być pewni, że materiały obciążające Pineirę są kompletne i wystarczające. Pineiro jest podejrzewany przede wszystkim o przywłaszczenie z kasy Impexmetalu ponad miliona złotych za pomocą podrobionego przez Grzegorza Ż. - czyli głównego oskarżonego w aferze FOZZ-u - czeku. Oprócz tego prokuratura zarzuca mu wyłudzenie 800 tysięcy kredytu z banku w Lublinie. Przestępstwa, o które jest podejrzewany nie mają jednak zbyt wiele wspólnego z samą aferą FOZZ. Dzisiejsze przesłuchania będą prawdopodobnie dotyczyły tego samego co wczoraj czyli podejrzanych interesów biznesmena a przed wszystkim tego - jak zdradził jego mecenas Michał Rek - zarzutów postawionych Pineirze w liście gończym. O tym jednak czy Pineiro zostanie rzeczywiście aresztowany postanowi sąd. Decyzja taka może zapaść najpóźniej za trzy dni. Pineiro także i tę noc spędzi w izbie zatrzymań. W tym czasie do prokuratury dotrą wszelkie dokumenty dotyczące podejrzanych interesów biznesmena. Prokuratura zarzuciła mu między innymi wyłudzenie kredytu z Banku Depozytowo – Kredytowego w Lublinie na sumę 20 miliardów starych złotych. To właśnie tego wątku dotyczyło wczorajsze trwające 9 godzin przesłuchanie. Dopiero wtedy gdy zostanie zakończone dzisiejsze przesłuchanie prokurator będzie podejmował decyzję co do tego czy zostanie zwolniony czy zostanie skierowany wniosek do sądu o zastosowanie tymczasowego aresztowania - powiedziała Małgorzata Dukiewicz. Pineiro zostanie powołany także na świadka w procesie Funduszu Obsługi Zadłużenia Zagranicznego.

"Pojawienie się Janusza Iwanowskiego Pineiro w prokuraturze Okręgowej w Warszawie to kolejny element prowokacji politycznej" - stwierdził wczoraj minister sprawiedliwości. Zdaniem Lecha Kaczyńskiego to nie przypadek, że człowiek, który przez siedem lat ukrywał się przed organami ścigania, stawia się na przesłuchanie "w tym miejscu i w tym czasie" - na krótko przed gorącym okresem kampanii wyborczej. Podobny pogląd prezentują przedstawiciele warszawskiej Prokuratury Okręgowej oraz Prokuratury Generalnej. Twierdzą oni, że akcja ma na celu sprowadzenie wymiaru sprawiedliwości na płaszczyznę wojen politycznych i wytworzenie wizerunku nieudolnych organów ścigania. Na czym przedstawiciele wymiaru sprawiedliwości opierają się przy formułowaniu tak ostrych osądów? Czy mają na to jakieś dowody? Odpowiedzi szukał nasz warszawski reporter Marcin Firlej. Posłuchaj jego relacji:

Zastępca prokuratora generalnego Janusz Kaczmarek poinformował także, że prokuratura ma oświadczenie Janusza Pineiro z 1993 roku. Pineiro napisał w nim, że wyjechał z kraju bo specsłużby chciały go zmusić do zeznań obciążających polityków Porozumienia Centrum. Kaczmarek przedstawił fragmenty tego oświadczenia: "Ludzie, którzy mieli dobre informacje straszyli nas natychmiastowym aresztowaniem, jeżeli nie obciążymy liderom PC chociaż częścią pieniędzy, które otrzymaliśmy dzięki Ż." Oświadczenie to, przekazane prokuraturze przez Urząd Ochrony Państwa, zostało włączone do sprawy Funduszu Obsługi Zadłużenia Zagranicznego. Jarosław Kaczyński zapowiedział wczoraj

wieczorem, że złoży pozew sądowy przeciwko Telewizji Polskiej w związku z emisją filmu "Dramat w trzech aktach", a także tzw. prywatny akt oskarżenia wobec jej prezesa Roberta Kwiatkowskiego.

Niedzielną emisję filmu o FOZZ skrytykował Andrzej Goszczyński, szef Centrum Monitoringu i Wolności Prasy. "Jeżeli się przedstawia takie zarzuty, to one muszą być udokumentowane, a w tym filmie padają tylko stwierdzenia - jeden pan mówi że komuś dał, a drugi pan mówi, że nie wziął" - podkreśla Goszczyński. Jego zdaniem należy liczyć na to, że w drugim odcinku telewizja publiczna przedstawi dowody. Jeśli będzie inaczej, to niestety to będzie kompromitacja. W sprawie filmu zabrał głos także Lech Wałęsa. Nie wyklucza on pozwania braci Kaczyńskich do sądu za to, że w filmie określili byłego prezydenta mianem przestępcy.

Wczoraj wieczorem została nadana druga cześć filmu dotycząca afery FOZZ. W pierwszej Pineiro oświadczył, że kierowane przez braci Kaczyńskich Porozumienie Centrum przyjmowało pieniądze pochodzące z FOZZ. Wczoraj autorzy filmu stwierdzili, że na początku lat 90. w Biurze Bezpieczeństwa Narodowego kierowanym przez Lecha Kaczyńskiego miała powstać grupa specjalna do śledzenia polityków niewygodnych dla PC.

foto RMF FM

07:40