Piątek 18 stycznia 2008, jedna z najsmutniejszych dat w historii RMF FM. Są dla nas takie chwile, że liczy się tylko jeden fakt, a w radiu nie drażni tylko cisza. Zmarł nasz kolega, Daniel Wołodźko.

REKLAMA

Odszedł znakomity reporter i wspaniały człowiek. Daniel w maju skończyłby zaledwie trzydzieści lat. Pokonała go ciężka choroba. W grudniu trafił do szpitala.

Jeszcze w zeszłym miesiącu Daniel z wielką energią pracował w naszym olsztyńskim studiu. Gejzer pomysłów, wszędobylski, dociekliwy, niesamowicie żywotny. Swoim zapałem mógłby obdzielić kilka osób.

Wszechstronnie utalentowany, codzienną intensywną pracę reporterską łączył z pasją muzyka i fotografa.

Dlatego nie wierzymy, że nie żyjesz, Danielu. Po prostu odpocznij sobie trochę. Naciesz się ciszą, gdzieś tam w ukochanych mazurskich lasach.

I wróć do nas.

Twoja przeglądarka nie obsługuje standardu HTML5 dla audio

Daniel spoczywa na cmentarzu w Dobrym Mieście; pożegnaliśmy go 21 stycznia.