Ratownicy TOPR odnaleźli ciało uczennicy tyskiego liceum, ostatniej poszukiwanej ofiary styczniowej lawiny. Na ciało dziewczyny natrafiono w śniegu i lodzie na głębokości około czterech metrów, w miejscu, gdzie lawina wpadła do Czarnego Stawu pod Rysami.

REKLAMA

28 stycznia lawina porwała pod Rysami wycieczkę z Uczniowskiego Klubu Sportowego "Pion", działającego przy I LO w Tychach, w skład której wchodziło 13 osób. Lawina przysypała 9 z nich. Zginęło w sumie 8 turystów.

W dniu tragedii ratownicy TOPR odkopali z lawiny martwego 21-latka oraz dwoje rannych licealistów - dziewczynę i chłopaka, który, nie odzyskawszy przytomności, zmarł w szpitalu. Nie udało się wówczas odnaleźć sześciu pozostałych pod śniegiem osób: 37-letniego opiekuna grupy oraz pięciorga licealistów w wieku 17 i 18 lat. Udało się to dopiero wiosną.

Zakopiańska prokuratura postawiła drugiemu opiekunowi wycieczki zarzut nieumyślnego narażenia podopiecznych na niebezpieczeństwo, w wyniku którego ponieśli oni śmierć.

Lawina z 28 stycznia była najtragiczniejsza w skutkach w historii Tatr Polskich. Mimo obowiązującego wówczas umiarkowanego, drugiego stopnia zagrożenia lawinowego, była jedną z największych, jakie występują w tych górach. Wszystko wskazuje na to, że została podcięta przez samych turystów. Czoło lawiny załamało lód na Czarnym Stawie i pogrzebało w nim większość ofiar.

06:25