Prawie pięć milionów wydało w ubiegłym roku Ministerstwo Zdrowia na dodatkowe płace dla pracowników. Według raportu Najwyższej Izby Kontroli rekordzistą został były doradca minister Franciszki Cegielskiej. Krzysztof Mika dostał przez rok 209 tysięcy złotych.

REKLAMA

Pracownicy resortu byli m.in. szkoleni z zakresu asertywności i komunikacji społecznej, problematyki dotyczącej środowiska pielęgniarek. "Zawierano także umowy na przygotowanie komunikatów prasowych, informacji dla mediów, konferencji prasowych oraz pełnienie obowiązków rzecznika prasowego" - podaje raport. Rzeczniczka resortu Ewa Zalewska wyjaśnia, że do momentu rozstrzygnięcia konkursu na rzecznika prasowego (który wygrała we wrześniu 2000 r.) rzeczywiście pracowała na podstawie umowy-zlecenia przez dwa miesiące. Zawieranie innych zleceń minister zdrowia Grzegorz Opala tłumaczy koniecznością realizacji zadań związanych z wdrażaniem reformy zdrowia oraz dostosowaniem polskiego prawa do wymogów UE. Według Izby, w niektórych przypadkach dodatkowe pieniądze otrzymywali pracownicy etatowi MZ. NIK uważa, że były to prace wynikające z ich obowiązków.

Rekordzistą w resorcie został były doradca minister Franciszki Cegielskiej. Krzysztof Mika dostał przez rok 209 tysięcy złotych. To kwota w dobie mizerii w służbie zdrowia jest wręcz szokująca. Jednak dla Krzysztofa Miki jego zarobki nie są tak duże. Mika tłumaczy, że 209 tysięcy to nie jest jego ostateczny zarobek. Nie był zatrudniony na etacie, były to umowy o dzieło, a wszelkie koszty dojazdów, hoteli, używania telefonu komórkowego Krzysztof Mika musiał płacić sam. Po ich odliczeniu zarabiał – jak twierdzi - przeciętnie około 6 tysięcy złotych miesięcznie. „Jeżeli policzymy zarobek godzinowy, to on nie przekroczył 30, 40 złotych. Ja miałem prawo zarobić wtedy – z tego co mi pani Cegielska określiła – w granicach 200 złotych za godzinę” – twierdzi Mika. Z tego jasno wynika, że były doradca ministra zdrowia mógł zarobić nawet pięciokrotnie więcej. Ministerstwo Zdrowia mówi, że pan Mika już nie pracuje w resorcie. Taką decyzję podjęto ze względu na dobro resortu. Premier miał inne zdanie o jego pracy: „Miałem przyjemność otrzymać od pana Buzka oficjalne podziękowania właśnie za to, że udało się Ministerstwu Zdrowia nawiązać jakiś sensowny dialog ze środowiskiem pielęgniarek i położnych." – zapewnia Mika. Co na to pielęgniarki? „O czym my mówimy? Myślę, że to jest osoba, która w niczyich oczach nie zapisała się chlubnie” – powiedziała naszemu reporterowi Longina Kaczmarska z Ogólnopolskiego Związku Zawodowego Pielęgniarek i Położnych. A Krzysztof Mika jest nadal członkiem zespołu ds. dialogu społecznego w Ministerstwie Zdrowia.

13:40