Szef MSWiA Krzysztof Janik ma nadal zaufanie do swojego zastępcy Zbigniewa Sobotki. Wiceminister miał dziś wrócić do pracy po kilkumiesięcznym przymusowym urlopie, ale będzie odpoczywał do czasu wyjaśnienia swojej roli w aferze starachowickiej.

REKLAMA

Ten stan zawieszenia nie mógł trwać. Jeszcze nikt Sobotce faula nie udowodnił, a zawodnik pozostawiony poza boiskiem bez jasnej perspektywy, co dalej – czy do szatni, czy z powrotem na boisko – traci na wartości - tak rano w „Faktach” RMF szef MSWiA tłumaczył próbę powrotu swojego „zawodnika na boisko”.

Czas okazał się jednak nie najlepszy na powrót. Media i koledzy z SLD przypomnieli mu, że jego podwładny jest zamieszany w aferę starachowicką, jedną z najgłośniejszych ostatnio afer, w którą uwikłani są politycy Sojuszu.

Ofiar tej sprawy jest już bez liku. 11 osób siedzi w areszcie, m.in. dwaj SLD-owscy samorządowcy ze Starachowic, na proces czeka były poseł SLD Andrzej Jagiełło, pracę straciło dwóch doradców wiceministra Sobotki.

Afera ma jednak także swojego nietykalnego: jest nim właśnie wiceminister Sobotka. To jego nazwisko pojawiło się w podsłuchanej rozmowie telefonicznej. Na Sobotkę, jako źródło poufnej wiedzy, powoływał się poseł SLD Andrzej Jagiełło, kiedy ostrzegał swoich kolegów w starachowickim samorządzie przed akcją CBŚ.

Przypomnijmy, że Janik zmienił decyzję w sprawie swojego wiceministra po wypowiedziach swojego kolegi z rządu. Minister sprawiedliwości Grzegorz Kurczuk ogłosił, że nie wyklucza wniosku o uchylenie immunitetu Sobotce.

Zarzuty wobec Sobotki są przygotowane i jak się dowiedzieliśmy mają być o wiele poważniejsze niż postawione dwóm innym posłom SLD zamieszanym w tę sprawę (Andrzej Jagiełło i Henryk Długosz). Wiadomo już także, że jutro prokuratura wystąpi do Sejmu z wnioskiem o pozbawienie Sobotki immunitetu poselskiego.

Szef resortu spraw wewnętrznych Krzysztod Janik ma nadal zaufanie do swojego zastępcy. WIĘCEJ - KRZYSZTOF JANIK PORANNYM GOŚCIEM RMF

13:00