Od Nowego Roku łódzcy kupcy z najdłuższej handlowej ulicy w kraju będą musieli otwierać sklepy w południe, a zamykać je nie wcześniej niż o 20. To efekt uchwały radnych, która ma sprawić, że Piotrkowska będzie alternatywą dla galerii handlowych.

REKLAMA

I czy to się kupcom podoba czy nie, muszą się do narzuconych odgórnie godzin pracy dostosować. W innym przypadku grozi im kara. Co niepojęte w gospodarce rynkowej, możliwe jest w Łodzi.

Jeśli samochodem, to o 21. A jeśli autobusem, to o 22.30 - o takiej porze będą wracały do domu ekspedientki z podłódzkiej miejscowości po wejściu w życie nowego prawa.

Uchwała podzieliła kupców. Pomysł radnym podsunęła niewielka część z nich, jednak konsekwencje poniosą wszyscy. Właściciel sklepu przy ul. Piotrkowskiej skrupulatnie wylicza: To są koszty ogrzewania, tym bardziej teraz w zimie, oświetlenia. Nie ma klientów po godz. 18.

A jednak zza urzędniczego biurka świat wygląda inaczej i dlatego kupcom narzucono godziny otwarcia. Niepokornym urzędnicy już grożą: Jeżeli niektórzy kupcy zdecydowaliby się regularnie nie przestrzegać narzuconych terminów, to władze miasta mogą wystąpić do sądu grodzkiego z wnioskiem o ukaranie - mówi Kajus Augustyniak, rzecznik prezydenta. Czy to Państwu czegoś nie przypomina...?

06:25