Od kilku dni kilkadziesiąt kobiet przychodzi w Sosnowcu pod swój zakład pracy. Przychodzą, ale pracować nie mogą, bo ich niewielka firma krawiecka jest zamknięta; właściciel zmienił zamki w drzwiach wejściowych.

REKLAMA

Pracownice przychodzą, bo są takie przepisy. Codziennie robią listę obecności i siedzą na schodach. Nie dostały ani zaległych pieniędzy, ani wypowiedzenia czy świadectw pracy, nie mogą więc zarejestrować się jako bezrobotne.

Część dokumentów firmy właściciel najprawdopodobniej wyniósł z zakładu, cześć kobiety znalazły na pobliskim śmietniku.

Właściciel zakładu - jak do tej pory – unikał rozmowy z pracownikami. Byłyśmy u niego, ale nie chciał z nami rozmawiać - mówią kobiety. Mydlił nam oczy. Uciekł. Z szefem firmy nie udało się także skontaktować reporterowi RMF. Być może więcej szczęścia będzie mieć prokurator, bo zdesperowane kobiety złożyły już doniesienie do prokuratury.

Foto: Marcin Buczek, RMF Katowice

13:50