Po przerwie związanej z mistrzostwami Europy, w środę wraca PGNiG Superliga piłkarzy ręcznych. W meczu 18 kolejki ciekawie zapowiada się starcie w Zabrzu. NMC Górnik, który jest trzeci w tabeli, podejmie lidera - Orlen Wisłę Płock. O meczu z Płockiem, ale także o dyspozycji zespołu ze Śląska z trenerem NMC Górnika Zabrze Marcinem Lijewskim rozmawiał Wojciech Marczyk z redakcji sportowej RMF FM.

REKLAMA

Wojciech Marczyk, RMF FM: Po przerwie związanej z Euro wracają rozgrywki ligowe. Pana zespół w środę czeka bardzo trudne spotkanie, bo zmierzycie się z liderem Wisłą Płock.

Marcin Lijewski: Oczywiście, jest to bardzo trudny mecz. Będzie bardzo trudno o punkty, ale ja widzę tutaj naszą szansę. Chociażbym w tym, że Wisła Płock przez ostatni czas nie miał pełnego składu, bo większość była na zgrupowaniu reprezentacji. Czasu na przygotowanie mieli dużo mniej niż my. Muszę tutaj też jednak oddać szacunek temu zespołowi za jakość. Wygrać na pewno nie będzie łatwo, ale mam nadzieję, że moi zawodnicy podejdą do tego odpowiednio psychicznie. Z drugiej strony się cieszę, że pierwszy mecz po dłuższej przerwie gramy z tak mocnym rywalem, gdzie presja na punkty jest mniejsza niż normalnie. Nam też pewne rzeczy, które wypracowaliśmy sobie przez te pół roku, mogły uciec i to będzie dobre przetarcie przed meczami, w których punkty już trzeba będzie zdobywać.

Z jednej strony mówi pan, że to jest mecz bez presji, ale z drugiej właśnie może w tym spotkaniu, gdzie Wisła będzie może nie do końca poukładana, jest o co powalczyć.

Może źle powiedziałem, mecz bez presji. Jeżeli wygrasz z Płockiem to jest wielki sukces. Jeżeli przegrasz to się nic nie stanie. Chciałbym, żeby moim zawodnicy pokazali wreszcie na tle zespołu klasowego swoja wartość. Nie udało nam się tego pokazać dwa razy z Kielcami. Nie udało nam się to w meczu w Płocku. Nie udało nam się pokazać tego w meczu z Magdeburgiem. Gdzieś to przełamanie musi nastąpić. Ja jako trener życzyłbym sobie, żeby to było tu i teraz, ale to jest proces i zobaczymy jak zareaguje zespół. Pracowaliśmy w ostatnim czasie bardzo ciężko, więc na pewno fizycznie jesteśmy przygotowani. Może nawet zbyt ciężko przygotowani, bo na ostatnim treningu widziałem, że już to zmęczenie jest bardzo duże. Dla mnie jest to też sygnał, że trzeba już nogę z gazu zdjąć i wrzucić na luz.

A nie ma pan takiego wrażenia, że w lidze wytworzyła się mocna trójka, a reszta to już mocno odstaje?

Różnice punktowe w tabeli są spore, ale system rozgrywek w naszej lidze jest taki a nie inny. Tak naprawdę to, co uzbieramy teraz w tej rudzie zasadniczej zupełnie nie ma sensu. Bo nawet ten play-off, w cudzysłowie play-off, bo to nie jest prawdziwy play-off, nie daje nam żadnego handicapu. Jeżeli utrzymamy się na trzecim miejscu, to trafimy co najwyżej na drużynę z szóstego miejsca. To może być Gwardia Opole, Kalisz czy Puławy. To są wszystko bardzo mocne zespoły i do tej fazy play-off trzeba się naprawdę dobrze przygotować.

A mamy z czego się cieszyć - sporo medalistów mistrzostw Europy gra w naszej lidze. To pokazuje, ze jest ona mocna na Starym Kontynencie?

Na pewno liga jest mocniejsza - cały czas się niby mówi, że jest słaba. Chociażby obecność mistrzów Europy w zespole z Kielc, czy uczestników półfinałów w postaci Igora Żabicia w drużynie z Płocka to jest bardzo duża wartość dodana dla naszej ligi. Jeżeli zespoły będą serio traktowały rywalizację z tymi tuzami, to na pewno odbije się to korzystnie na zawodnikach.

Wspominał pan, że play-offy w naszej lidze nie dają dużej przewagi. W innych dyscyplinach właśnie z tego powodu sezon zasadniczy traktuje się więc na pół gwizdka, a prawdziwa walka rozpoczyna się właśnie w tej najważniejszej fazie rozgrywek. Bo można sezon zasadniczy zagrać świetnie, a przegrać w pierwszym meczu play-offów.

Tak niestety było z zespołem Górnika przez ostatnie lata. Przez rundę zasadniczą szli jak burza, a później kontuzje czy inne nieprzewidziane problemy sprawiły, że odpadali w pierwszej rundzie. Ja chcę się uczyć na błędach moich poprzedników. Wyciągam z ich błędów wnioski. Ogrywam konsekwentnie cały skład, a nie gram tylko siódemką czy ósemką ludzi. Chcę, żeby w każdym momencie, każdy zawodnik był na tyle ograny, żeby w przypadku urazu mógł wskoczyć do składu.

Mówił pan o meczu z Magdeburgiem. To marka w świecie piłki ręcznej uznana, ale wasz zespół nawet ich nie postraszył. Spory zawód był po tym spotkaniu?

To jest pytanie do zawodników. Ja byłem zdruzgotany. Ja po prostu nienawidzę przegrywać i każdą porażkę przeżywam bardzo mocno na swój sposób. Intensywnie, ale krótko, bo staram się wyciągnąć pozytywy. A z meczu z Magdeburgiem pozytywów wyciągnąłem niewiele. W tym spotkaniu niestety było widać brak ogrania mojej drużyny na tym poziomie. Magdeburg to jest jednak ścisła światowa czołówka i pokazali nam, o co chodzi w piłce ręcznej.

Teraz mecz z Wisłą Płock jak mówiliśmy, ale tych ważnych meczów jeszcze będzie trochę w tym sezonie.

Tak, ale ja jestem daleki od kalkulacji. Mamy swój cel. Budujemy się z meczu na mecz. Na dziś wygląda to bardzo dobrze. Nie jestem wróżką, nie wiem co przyniesie przyszłość, ale staram się być przygotowany na wszystko. A co będzie - zobaczymy.