Nowelizacja przedłużająca okresy przedawnienia, nazywana Lex FOZZ (w intencji sprawy, w której została sformułowana) może okazać się prawem, które nie obejmuje afery FOZZ – mówi dr Janusz Kochanowski, szef fundacji Ius et Lex.

REKLAMA

Tomasz Skory: Kiedy kilka miesięcy temu powstawał projekt ustawy przedłużającej okres przedawnień dla wszystkich, było jasne, że intencją jest także niedopuszczenie do przedawnienia afery FOZZ-u. Teraz to chyba powinniśmy się wszyscy czuć wystrychnięci na dudka. Sejm uchwali, przedłuży okresy przedawnienia, ale nie w tej sprawie. Pan się czuje zawiedziony?

Janusz Kochanowski: Ja się czuję zdezorientowany, jak często mi się to zdarza. Nie wiem, czy posłowie, którzy zmienili tę nowelizację, wiedzieli, co robią, czy nie wiedzieli, co robią; wypadło im to przez niedopatrzenie czy też bardzo dobrze wiedzieli i postanowili to zrobić. Ta nowelizacja przedłużająca okresy przedawnienia, popularnie już nazywana Lex FOZZ – w intencji sprawy, w której została sformułowana, okaże się prawem, które nie obejmuje sprawy FOZZ-u, a także szeregu innych podobnych spraw.

Tomasz Skory: Zmiana okaże się bezprzedmiotowa po prostu.

Janusz Kochanowski: Zmiana okaże się niezrozumiała. W ogóle przedłużanie okresów przedawniania może być dyskusyjne. Ale mamy FOZZ i mamy w kolejce – przypuszczam – bardzo wiele afer, które nie zostaną osądzone, jeśli te okresy nie zostaną przedłużone. Okres transformacji utonie w tych aferach, które powoli będą odchodziły w niebyt.

Tomasz Skory: Sejm uchwali, bo arytmetyka na to wskazuje, przepisy przedłużające okres przedawnień na te przestępstwa najcięższe i najlżejsze. Bez zmian zostaną przestępstwa zagrożone karą do 5 lat więzienia. A to oznacza nietknięcie przez Sejm ok. 60 proc. wszystkich przestępstw. Tak mówi sędzia Andrzej Kryże. Taka wybiórczość jest zgodna z zasadami stanowienia prawa?

Janusz Kochanowski: To jest błąd. Tylko nie wiadomo, czy zamierzony czy przypadkowy. I to jest problem. Jeśli prześledzimy aferę FOZZ-u od początku, to błędów, które się nagromadziły i przeszkadzają, przeszkadzały jej osądzeniu, jest tak wiele, że powstaje pytanie: czy nie było to intencjonalne. Przypomnijmy chociażby mianowanie sędzi Barbary Piwnik ministrem sprawiedliwości. To jest symboliczne. Ale wcześniej sprawa trwała w prokuraturze 6,5 roku. W tym czasie to można skończyć dwa fakultety. A przedtem nie mogła się rozpocząć, a przedtem wypadli z jej orbity członkowie rady nadzorczej FOZZ-u itd., itd. I tak można cały łańcuszek ułożyć.

Tomasz Skory: Poseł Zbigniew Ziobro mówi wprost, to świadczy o ochranianiu kumpli przez SDL i SdPl, którzy są przeciwni zmianom. Mieści się to panu w głowie?

Janusz Kochanowski: Poseł Ziobro jest politykiem, więc mówi to z innej optyki. Jeśli ja zestawiam te fakty, to mogę się posunąć tylko tak daleko, że powiem - tu jest wyraźny znak zapytania. Albo jest to taka nieudolność – bo tego nie możemy rozstrzygnąć jednoznacznie – że świadczy ona o nieudolności wymiaru sprawiedliwości, albo układa się to w ciąg intencjonalny osób, które są w tę aferę zamieszane, niekoniecznie pośrednio, bo i może bezpośrednio także.

Tomasz Skory: Jakie będą następstwa tego? Te ostatnie zarzuty, które można w sprawie FOZZ- u postawić przedawniają się 15 września w przypadku Żemka i już 17 lipca w przypadku Chim. Jeśli sąd apelacyjny nie wyda pełnomocnego wyroku do tego czasu, to oni po prostu wyjdą na wolność?

Janusz Kochanowski: Nie. W przypadku Janiny Chim 17 lipca przedawnia się jeden z poważniejszych zarzutów – niegospodarności ok. 20 mln dolarów. Ale pozostają inne, tylko że to jest jeden z głównych zarzutów wobec tej oskarżonej.

Tomasz Skory: Na koniec z innej beczki – kilka dni temu sąd apelacyjny odesłał do sądu okręgowego sprawę Lwa Rywina, a jego samego zwolnił z więzienia do czasu ponownego rozpatrzenia wniosku o zawieszenie kary. To jest zwykła procedura? Tak na chłopski rozum, nie zwalnia się skazanego, zanim sąd nie orzeknie, że zwolnienie jest uzasadnione.

Janusz Kochanowski: Tu znowu jest zamieszanie. Albo sąd okręgowy nie powinien wydać postanowienia o wykonaniu kary pozbawienia wolności, albo sąd apelacyjny zrobił słusznie. W tak krótkim okresie czasu orzeczenia wydane w oparciu o te same przesłanki faktyczne - ocenę stanu zdrowia skazanego – wywołują bardzo niedobre wrażenie. Przecież nic się ważnego nie zmieniło. W ciągu tych 48 dni nie nastąpiły żadne zmiany w stanie zdrowia. Ten stan jest poważny, ale przepisy zezwalają na odroczenie wykonania kary wtedy, kiedy umieszczenie w zakładzie zagraża życiu lub naraża zdrowie skazanego na wielkie niebezpieczeństwo. Wcześniej mówiono, że tak nie jest; że warunki na Rakowieckiej są dobre; był pod opieką instytutu kardiologii w Aninie . Teraz mówi się, że może być inaczej. Nie możemy rozstrzygnąć, które z tych postanowień jest prawidłowe, bo nie mamy dostępu do materiałów, nie mamy wiedzy fachowej medycznej, ale możemy powiedzieć, że nie jest to tak skomplikowana sprawa, aby w tak krótkim czasie wydawać tak odmienne postanowienia.

Tomasz Skory: Dziękuję za rozmowę.