Strajki w śląskich kopalniach, którym grozi likwidacja, zostały zawieszone. wczoraj przez kilka godzin strajkowali górnicy Centrum w Bytomiu. Wcześniej zakończył się podziemny protest Bytomiu II i Polsce - Wirek w Rudzie Śląskiej. Górnicy wznowili wydobycie węgla, by nie pogłębiać długów kopalń.

REKLAMA

Związkowcy podtrzymują swoje żądania. Nie zgadzają się na zamknięcie czterech zakładów, należących do Kompanii Węglowej.

W Bytomiu odbyła się wczoraj manifestacja, w której oprócz górników i ich rodzin brali też udział mieszkańcy. Oprócz zarządu Kompanii Węglowej, który kieruje się – jak twierdzi prezes – względami ekonomicznym, trudno znaleźć kogoś, kto nie stoi po stronie protestujących górników.

Manifestacji przyglądał się reporter RMF Tomasz Maszczyk. Posłuchaj:

Górnicy nie wierzą w rządowe zapewnienia, że zostaną zatrudnieni w innych kopalniach lub otrzymają pieniądze, kiedy stracą pracę. Sceptyczny wobec tych deklaracji jest także prezydent Bytomia Krzysztof Wójcik. Z tymi obietnicami dla górnictwa to jest troszeczkę tak, jakby skakać do basenu, w którym nie ma wody, a ktoś obiecuje, że zanim tam dolecisz, to ta woda już tam będzie. Wszystko zależy od zaufania, od tego, ile tej wody tam będzie, i czy wreszcie ktoś odkręci ten kran - mówi Wójcik. Dodaje, że likwidacja dwóch bytomskich kopalń oznaczałaby katastrofę.

Górnicy nie tracą jeszcze nadziei i liczą na to, że negocjacje z rządem i Kompanią Węglową dadzą kompromisowe rozwiązanie. Ta seria rozmów rozpoczyna się dziś i potrwa do piątku. Jeśli nie uda się dojść do porozumienia i kopalnie będą zamykane, grozi to kolejnym wzrostem napięcia nie tylko na Śląsku.

Dziś mają się odbyć kolejne górnicze demonstracje, tym razem w Rudzie Śląskiej i Łaziskach.

07:25