Mieszkaniec Gdańska oskarża tamtejsze pogotowie o śmierć swojej 80-letniej matki. Kobieta zmarła, bo pękł jej wrzód żołądka. Dyspozytor pogotowia nie wysłał karetki, ponieważ uznał, że nie jest to tzw. nagły przypadek.

REKLAMA

Dyspozytorzy pogotowia ratunkowego zachowali się niezwykle profesjonalnie. Nie widzę tu najmniejszego błędu osób dysponujących karetką pogotowia - mówi dyr. pogotowia, Jerzy Karpiński, który przesłuchał wszystkie nagrane rozmowy z rodziną zmarłej.

Rodzina najpierw wezwała pogotowie. Karetka jednak nie przyjechała, ponieważ dyspozytor uznał, że nie jest to nagły wypadek, a pogotowie wyjeżdża teraz tylko do takich zdarzeń. Lekarz rejonowy wypisał leki, po których starsza pani poczuła się lepiej.

Potem jednak jej stan znów się pogorszył – rodzina ponownie zadzwoniła po karetkę. Tam usłyszała, że nocą, zgodnie z nowymi przepisami, takie usługi świadczy prywatna firma. Lekarz, który przyjechał do staruszki stwierdził zatrucie pokarmowe.

Źle zdiagnozowana 80-letnia kobieta, po kilku godzinach zmarła...

14:30