80 pienińskich flisaków przystąpiło do egzaminów na… flisaków. Wielu z egzaminowanych ma nawet kilkadziesiąt lat stażu. Zdanie egzaminu nie da im jednak żadnych nowych uprawnień.

REKLAMA

Zaliczenie będzie równoznaczne ze zgodą na dalsze pływanie. Za utrzymanie status quo każdy flisak musi zapłacić 200 złotych.

- Zmokłem, a niczego nowego się nie dowiedziałem - mówi jeden ze zdających. Każdy, komu uda się przejść przez wszystkie etapy, otrzyma „patent przewoźnika z wyłączeniem kierowania promami, a z rozszerzeniem na tzw. scalone materiały pływające”, czyli właśnie tratwy flisackie.

Egzamin składa się z części teoretycznej i praktycznej. Sprawdzana jest umiejętność prowadzenia zestawu na rzece. Teoria zaś to pytania, dotyczące promów, barek i zestawów, wynikające z nowych uregulowań prawnych. Nie tylko patentowani flisacy, ale i urzędnicy te patenty wprowadzający…