Do protestujących górników, kolejarzy i taksówkarzy dołączyła jeszcze jedna branża – pracownicy elektrociepłowni. Związkowcom nie podoba się sposób prywatyzacji Zespołu Elektrociepłowni Poznańskich; chcą, by minister skarbu wstrzymał sprzedaż zakładu.

REKLAMA

Pracownicy poznańskich zakładów będą protestować, na razie – na szczęście dla korzystających z ich usług - jedynie wywieszą flagi; na święta zimne kaloryfery nam nie grożą. I choć oflagowanie to efektowna forma protestu, to jednak mało efektywna. Mimo to pracownicy elektrociepłowni liczą, że minister zauważy problem i nie trzeba będzie zaostrzać protestu.

Dalszy ciąg tego protestu będzie polegał na tym, że włączą się związki zawodowe, które są w zrzeszone w Krajowym Zrzeszeniu Związków Zawodowych Pracowników Ruchu Ciągłego, ale które funkcjonują na terenie hut, kopalń, elektrowni - mówił RMF Jan Ciężki, szef związkowców.

Pracownicy elektrociepłowni protestują przeciwko francuskiej firmie, która chce kupić poznańskie zakłady. Wg nich to zły inwestor, który po pierwsze - proponuje za mało pieniędzy, po drugie - zerwał negocjacje w sprawie pakietu socjalnego, a po trzecie - zapowiada tak małe inwestycje, że nawet zarząd poznańskiej firmy boi się o przyszłość.

Związkowcy chcą, by minister skarbu wstrzymał prywatyzację i uważnie przyjrzał się inwestorowi. Jak zapewniają jednak, nawet jeśli resort nie zareaguje w najbliższych dniach, to przed świętami nie będzie zaostrzenia protestu. Później jednak nie wykluczają ani strajku, ani przykręcenia kaloryferów.

05:45