Na dożywocie sztokholmski sąd skazał mordercę szwedzkiej minister spraw zagranicznych Anny Lindh. Do tragedii doszło jesienią ubiegłego roku, w jednym ze centrów handlowych w stolicy Szwecji.

REKLAMA

25-letni Mijajlo Mijailovic, Szwed serbskiego pochodzenia, przyznał się wprawdzie do zabójstwa pani Lindh, ale twierdził, że "słyszał głosy", które kazały mu pchnąć nożem popularną szefową dyplomacji. Tłumaczył też, że nie chciał jej zabić i że ubolewa z powodu tego, co się stało.

Adwokaci Mijajlovicia bezskutecznie starali się, by ich klienta uznano za niepoczytalnego i skierowano na leczenie psychiatryczne. Teraz mają trzy tygodnie na odwołanie się od wyroku sądu.

Anna Lindh została kilkukrotnie pchnięta nożem 10 września w jednym ze sztokholmskich centrów handlowych, gdzie bez ochrony robiła zakupy. Natychmiast po zamachu trafiła na stół operacyjny; zmarła następnego dnia w szpitalu. Pogrzeb odbył się tydzień później. W oficjalnych uroczystościach żałobnych wzięło udział ok. 1300 osobistości z całego świata.

15:10