Sekretarz generalny SLD Marek Dyduch ujawnił, że otrzymał od świętokrzyskiego senatora Sojuszu Jerzego Suchańskiego notatkę o przecieku w sprawie starachowickiej. Wynika z niej, że to szef świętokrzyskiego SLD Henryk Długosz był informatorem Andrzeja Jagiełły. Suchański sam zgłosił się do prokuratury, gdzie złożył zeznania.

REKLAMA

Oficjalnie senator nie chciał jednak powtórzyć swych zarzutów. Tłumaczył, że jest objęty tajemnicą śledztwa. W związku z tym nie mogę mówić, czy to poseł Długosz, czy to ktoś inny - mówił Suchański.

Przyznał jednak, że wysłał premierowi notatkę, w której wskazuje autora przecieku. Dzienikarzom powiedział, że jest to jedno nazwisko. Dziś rano z kolei, sekretarz generalny SLD Marek Dyduch ujawnił, że chodzi o posła Długosza.

Reporter RMF rozmawiał z Henrykiem Długoszem. Na pytanie, czy to od niego poseł Jagiełło dowiedział się o planowanej akcji CBŚ, odpowiedział ironicznie: Nie wiem, ale wydaje mi się, że temperatura na powietrzu jest zbyt wysoka.

Afera starachowicka - fakty

Jednak według Suchańskiego, to właśnie świętokrzyski baron SLD miał być autorem przecieku, po którym Andrzej Jagiełło ostrzegł starachowickich samorządowców - a ci przestępców - o planowanej akcji policji.

Ciąg dalszy przesłuchania senatora Suchańskiego – dziś po południu.

Posłuchaj także relacji reportera RMF Pawła Świądra:

07:00