700-800 hrywien, czyli niewiele ponad 400 zł – tyle średnio zarabia robotnik z dużego miasta na Ukrainie. Problemy finansowe to przykra codzienność dla większości naszych wschodnich sąsiadów. Lepszego losu nie gwarantuje nawet dobre wykształcenie.

REKLAMA

Jeszcze gorzej jest na prowincji. Pensja, która wynosi trochę ponad 400 złotych, pozwala na utrzymanie tylko jednego dziecka. Oprócz wydatków podstawowych, jak jedzenie, trzeba mu zagwarantować też wykształcenie.

A studenci żyją po prostu za pieniądze rodziców. Niektórzy pracują, ale ciężko jest znaleźć jakieś zajęcie poza Kijowem. Nawet we Lwowie dorobienie sobie do stypendium graniczy z cudem.

Samo stypendium to 107 hrywien czyli około 60 złotych – tyle pomocy finansowej od uczelni dostaje Adrianna, studentka ze Lwowa. Tu nikt nie ma złudzeń. Nie ma co marzyć o kupnie mieszkania czy samochodu bez wsparcia rodziców - twierdzi Adrianna, która swoją przyszłość na Ukrainie widzi w wyjątkowo ciemnych barwach.