Robert Philip Hanssen, były agent FBI z 27-letnim stażem oskarżony o szpiegostwo na rzecz Rosjan, nie przyznaje się do winy. Oświadczenie tej treści złożył na rozprawie wstępnej przed Sądem Okręgowym w Virginii adwokat Hanssena. Właściwy proces ma się rozpocząć w październiku. Oskarżonemu grozi kara śmierci.

REKLAMA

Jednak adwokat będzie się starał obalić podstawy sformułowanych wobec Hanssena zarzutów i, jak twierdzi, nie powinien mieć kłopotów z wykluczeniem kary śmierci. Argumentem obrony ma być fakt, że prawo, które przewiduje karę zostało wprowadzono po tym, jak Hanssen miał popełnić zagrożone nią czyny. Akt oskarżenia wymienia dwadzieścia jeden zarzutów wobec Hanssena. Aż dziewiętnaście z nich dotyczy bezpośrednio działań szpiegowskich, a dwa pozostałe udziału w spisku szpiegowskim i usiłowania szpiegostwa. Za czternaście przestępstw z tej listy grozi kara śmierci. Według oskarżenia Hanssen, który miał kryptonim "Ramon", w FBI zajmował się działalnością kontrwywiadowczą, czyli ściganiem agentów obcych państw. Miał pracować dla KGB od października 1985 roku w okresie istnienia ZSRR, a następnie dla Rosji - w sumie przez 15 lat. FBI twierdzi, że otrzymał za swoje usługi około 1,4 miliona dolarów, w tym około 600 tys. dolarów w gotówce, a resztę w innych walorach, m.in. w diamentach. Do aresztowania doszło 18 lutego, wkrótce po tym, jak zaobserwowano, że Hanssen zostawiał w ukrytym miejscu w parku szpiegowskie meldunki dla swych współpracowników. Kontrwywiad amerykański wpadł na jego trop cztery miesiące wcześniej, kiedy wewnętrzna kontrola w FBI ujawniła tam obecność "kreta". Zidentyfikowano go jako Hanssena dzięki uzyskaniu materiałów z Rosji, pochodzących od byłej KGB. Pracując w sztabie FBI w Waszyngtonie, Hanssen przekazywał Rosjanom m.in. tajemnice metod podsłuchu elektronicznego, stosowanych przez wywiad USA. Według relacji sąsiadów, 56-letni Hanssen, ojciec sześciorga dzieci, nie prowadził wystawnego trybu życia i jeździł przez 20 lat tym samym sfatygowanym samochodem. Posłuchaj relacji waszyngtońskiego korespondenta RMF FM Grzegorza Jasińskiego:

foto EPA

17:10