Bomba w przesyłce do polskiego konsulatu generalnego w Monachium nie była atrapą – poinformował Bawarski Urząd Kryminalny. Policja wyznaczyła 10 tys. euro nagrody za pomoc w ujęciu zamachowca.

REKLAMA

List przyszedł do konsulatu wczoraj przed południem. Był zaadresowany do konsula generalnego Wacława Oleksego. Do eksplozji nie doszło, bo sekretarka w porę zauważyła podejrzane przewody. Bombę rozbrojono.

Policja przypuszcza, że sprawa ma związek z ostatnią serią bomb wysyłanych w listach z Dolnej Bawarii. Od kwietnia nieznany zamachowiec przesłał politykom CSU i SPD sześć bomb.

Na podstawie badań kodu DNA policja ustaliła, że listy wysyła mężczyzna. Materiał wybuchowy pochodzi z artykułów pirotechnicznych, dostępnych w Czechach i Austrii w wolnej sprzedaży. Nieznane są motywy napastnika.