Z problemem pomocy bezdomnych w czasie tak silnych mrozów boryka się nie tylko Polska. Znaczne mrozy dotknęły też Rosję, Austrię, Niemcy oraz naszych południowych sąsiadów: Czechy i Słowację.

REKLAMA

W Niemczech w południowych landach temperatura spadła do 39 stopni poniżej zera. Tam bezdomnym można być tylko z wyboru, każdy ma bowiem w Niemczech prawo do zasiłku socjalnego, w skład którego wchodzi również czynsz za mieszkanie. Osoba, której nie stać na zapłacenie za lokum, otrzymuje takie pieniądze od władz lokalnych. Jednak jak się okazuje nie każdemu odpowiada taka pomoc. Ci, którzy sami decydują się na życie pod gołym niebem mogą zgłaszać się do specjalnych organizacji. Te – szczególnie zimą - rozdają ciepłe ubrania lub zapraszają na ciepły posiłek a kto ma ochotę na kieszonkowe może również sprzedawać gazety. Dochód częściowo przeznaczany jest dla sprzedającego a częściowo dla organizacji zajmujących się pomocą dla bezdomnych.

Od początku zimy tylko w Moskwie zamarzło prawie 300 osób. Niestety, w przeciwieństwie do Niemiec, rosyjscy bezdomni muszą samodzielnie toczyć walkę o przetrwanie gdyż, państwo i władze w żaden sposób nie pomagają im w tym. Od września, gdy na ulicach zaczęto znajdować zamarzniętych ludzi, w niemal 10-milionowej Moskwie zmarło już 285 osób. Tylko w tym roku znaleziono na stołecznych ulicach 18 osób. Szczególnie trudna była wczorajsza noc, gdy zamarzło 10 osób, gdyż temperatura spadła do minus 26 stopni. Wielokrotnie więcej osób trafia do szpitali z odmrożeniami. W większości to bezdomni, dlatego po kilku dniach bywają z powrotem wyrzucani na ulicę. W Rosji, gdzie panuje bezwzględny kapitalizm nikt się nimi nie przejmuje. W Moskwie nie ma noclegowni ani programu pomocy dla bezdomnych. Gorącą zupę mogą otrzymać jedynie w paru niewielkich organizacjach charytatywnych. Mimo to bezdomni z całej Rosji ciągną na zimę właśnie do Moskwy, gdyż w wielkim mieście łatwiej przetrwać mrozy. Na prowincji jest znacznie gorzej.

Wielka Brytania ma znacznie łagodniejszy klimat niż reszta kontynentu. Na przykład dziś w nocy temperatura w Londynie spadła do 3 stopni. Między innymi dlatego pomoc niesiona bezdomnych polega przede wszystkim na próbach ich resocjalizacji, a więc zapewnieniu wykształcenia i znalezieniu pracy, a sam dach nad głową - ze względu na łagodną aurę - nie jest rzeczą najważniejszą. W ciągu ostatnich kilku lat nie słychać było, aby ktoś na Wyspach zamarzł na śmierć. Bezdomnym w Londynie pomagają natomiast społeczne kuchnie na kółkach i to nie tylko w zimie. Wieczorem na ulicach miasta rozdawane są ciepłe napoje oraz kanapki, odzież i koce. Co ciekawe przytułki prowadzone przez Armię Zbawienia nie cieszą się dużą popularnością wśród bezdomnych. Jest ich stosunkowo niewiele a regulamin, jaki w nich obowiązuje, często prowadzi do tego, że zagubieni młodzi ludzie chętniej szukają noclegu na ulicy. Tam bezdomni są nietykalni pod warunkiem, że przestrzegają prawa. Darmowe śpiwory i kartonowe pudła czy nawet ciepło zaprzyjaźnionego psa pozwalają im przetrwać do rana.

Bezdomni we Francji dostają regularnie zasiłki, koce i ciepłe posiłki. W zimie w dużych miastach istnieje nawet sieć charytatywnych Restauracji Serca założona przez nieżyjącego już nadsekwańskiego komika, która serwuje codziennie kloszardom ciepłe zupy i rozdaje paczki żywnościowe. Kloszardzi korzystają też z pomocy lekarskiej. Każdej nocy po ulicach dużych miast jeżdżą karetki tzw. pogotowia społecznego. W razie potrzeby pomoc medyczna jest udzielana bezdomnym na miejscu. Później w razie potrzeby rozwożeni są oni albo do szpitali, albo po prostu do specjalnych schronisk, gdzie czekają na nich łóżka i prysznice. Wiele organizacji charytatywnych publikuje również we Francji specjalne tygodniki poświęcone życiu najbiedniejszych. Sprzedawane są one na ulicach i w paryskim metrze właśnie przez kloszardów, którzy w ten sposób zarabiają więcej pieniędzy niż mogliby zebrać żebrając.

foto Archiwum RMF

12:30