Demograficzny wyż szykuje się w Australii. 9 miesięcy po tym, jak władze kraju zaoferowały becikowe w wysokości ponad 2300 dol. kobietom, które urodzą dziecko, australijskie porodówki pękają w szwach.

REKLAMA

Dochodzi do takich sytuacji, jak w przypadku Natalie Brown, o której rozpisuje się australijska prasa. Kobieta musiała pokonać niemal 300 kilometrów, by znaleźć miejsce na porodówce. W szpitalach w Sydney nie było wolnego łóżka. Kilkoma karetkami została więc przewieziona do Canberry, podróż trwała ponad 5 godzin.

W Polsce kilka miesięcy temu bardzo głośno było o „becikowym”. Dziś pieniądze wypłacane są młodym matkom tylko w kilku małych miejscowościach, w innych – np. w Warszawie – skończyło się na pomyśle, a w Krakowie sprawa utknęła w gąszczu przepisów. Więcej o „becikowym” usłyszymy zapewne przed wyborami…