Zablokowane drogi Europy

Czwartek, 14 września 2000 (16:30)

Na zachodzie Europy trwa "wojna paliwowa", w której po przeciwnych stronach barykady stoją transoprtowcy i rządy poszczególnych krajów. Jutro do protestu dołączą polscy kierowcy.

Protesty przeciwko zbyt wysokim cenom paliwa nie gasną w Niemczech. Kilkuset kierowców od rana blokuje centrum Hanoveru, po południu natomiast do akcji dołączą transportowcy z Magdeburga.

Protesty w Niemczech różnią się nieco od tych, organizowanych w innych krajach Unii Europejskiej. U naszych zachodnich sąsiadów prawnie zabronione są jakiekolwiek blokady dróg, ciężarówki skutecznie blokują ruch, jeżdżąc z szybkością 20-30 km/h.

Kryzys paliwowy usiłuje wykorzystać nadwątlona aferami finansowymi partia CDU. Chadecy ostro krytykują socjaldemokratyczny rząd za wprowadzanie wysokich stawek podatku akcyzowego na paliwo. Tymczasem kanclerz Gerhard Schroeder zdecydowanie mówi, że rząd nie zamierza wycofać się z zapowiadanych jeszcze na ten rok dwóch podwyżek akcyzy.

Posłuchaj relacji berlińskiego korespondenta RMF FM Tomasza Lejmana:

Lżej w Belgii i Wielkiej Brytanii

Poprawia się nieco sytuacja na Wyspach Brytyjskich. Zlikwidowano już prawie trzy czwarte blokad, które odcięły od dostaw paliwa stacje benzynowe w całym kraju. Brytyjscy kierowcy zażąją jednak spotkania z ministrami transportu i rolnictwa, oraz obniżenia w ciągu sześćdziesięciu dni akcyzy na paliwo. Pełne zaopatrzenie stacji w benzyne zajmie w Wielkiej Brytanii około dwóch tygodni. Częściowo winni są temu sami kierowcy, który w obawie przed blokadami rafinerii tankowali "na zapas".

Posłuchaj relacji korespondenta RMF FM z Londynu Bogdana Frymorgena:

Negocjacje w sprawie zakończenia protestu trwają także w zablokowanej od weekendu Belgii. Według wstępnych doniesień po całonocnych negocjacjach przedstawicielom transportowców i rządu udało się wypracować projekt porozumienia w kwestii cen paliwa. Jego szczegóły mają zostać przedstawione w ciągu dnia.

Zapobiegliwi Węgrzy i zdeterminowani Czesi

Protestów i blokad obawiają się już teraz władze Węgier. Apelują do kierowców, by nie naśladowali transportowców i rolników z Europy Zachodniej, gdyż ich protest pogłębiłby jedynie i tak już spore problemy gospodarcze kraju. Obawy władz w Budapeszcie przed protestami są o tyle uzasadnione, że Węgrów jutro czeka kolejna podwyżka cen paliwa.

Z pewnością nie obejdzie się bez protestów w Czechach. Tamtejsi transportowcy chcą ustawić swoje samochody nie tylko na drogach ale i na przejściach granicznych. Najwieksza blokada ma utrudnić przejazd przez skrzyżowanie autostrad w okolicach Brna. Na dodatek protest ma się odbyć w godzinach największego ruchu - od 15 do 19. Czescy kierowcy organizują blokadę spontanicznie bez porozumienia ze związkami transportowców czy tym bardziej z rządem. Nie mają zamiaru pikietować rafinerii, gdyż - ich zdaniem - to nie one są winne wysokim cenom paliw.

Jutro do kolegów z reszty Europy dołączą również polscy transportowcy. Ich protest będzie przypominał zachowanie Niemców - ciężarówki i taksówki będą przemierzać szosy z prędkością około 10 km/h.

16:30

Artykuł pochodzi z kategorii: Fakty

-