Tragedia w Tanowie koło Szczecina

Niedziela, 4 listopada 2001 (16:25)

W nocy zastrzelono tam 50-letniego Krzysztofa M. Mężczyzna zginął przed własnym domem. Na miejscu morderstwa cały czas pracują policjanci. Przesłuchiwani są okoliczni mieszkańcy

Pracujący na miejscu tragedii policjanci są bardzo oszczędni w udzielaniu jakichkolwiek informacji. Usłyszeć można było tylko, że około godziny 01:30 kobieta przebywająca w domu usłyszała huk, wyszła przed budynek i zobaczyła leżącego męża. Co mężczyzna robił o tej porze przed domem - nie wiadomo. Na to i wiele innych pytań funkcjonariusze nie chcą odpowiadać. Mieszkańcy miejscowości jednak mówią, twierdzą, że słyszeli, że nocą „coś się dzieje”. Z informacji jakie nieoficjalnie udało się zebrać reporterowi RMF wynika, że oddano dwa strzały, a strzelał jeden człowiek. Morderca działał zapewne z czyjegoś polecenia. Być może wykonał wyrok. Strzelał celnie i był wyjątkowo okrutny. Pierwsza kula trafiła mężczyznę w plecy, po czym zabójca, by się upewnić, że mężczyzna nie żyje, podbiegł do niego i strzelił jeszcze raz. Zamordowany Krzysztof M. był prezesem i właścicielem firmy budowlanej w Mierzynie koło Szczecina. W ostatnim czasie popadł w olbrzymie długi. Sprawą zajęła się prokuratura w Policach.

Foto Archiwum RMF

16:25

Artykuł pochodzi z kategorii: Fakty

-