Są pierwsze pozwy za nielegalne zamykanie firm

Wtorek, 2 lutego (15:08)
Aktualizacja: Wtorek, 2 lutego (18:15)

Są już pierwsze dwa pozwy wobec Skarbu Państwa za nielegalne zamykanie firmy. Wpłynęły do reprezentującej Państwo Prokuratorii Generalnej. Pozwy opiewają na kwotę prawie 700 tys. zł. Będą kolejne. Pieniędzy domaga się branża turystyczna oraz fitness.

Jak poinformowała Prokuratoria Generalna jeden pozew, złożony przez właściciela galerii handlowej, opiewa na ok. 215 tys. zł od właściciela galerii handlowej, a drugi na ok. 458 tys. zł wpłynął od właściciela sieci siłowni.

O pozwach, które wpłynęły do Prokuratorii w tej sprawie, jako pierwszy poinformował Business Insider.

Według rzecznika Prokuratorii (która reprezentuje Skarb Państwa przed sądami) Bartosza Swatka, odpowiedzi na te pozwy nie zostały jeszcze przygotowane i na tym etapie Prokuratoria nie zdradza szczegółów spraw.

Rzecznik dodał, że trzeba uwzględniać fakt, że mierzymy się z sytuacją bezprecedensową. "Pandemia nie została wywołana działaniami Państwa, a przyjmowane w Polsce rozwiązania nie odbiegały od przyjętych w Unii Europejskiej. Państwo działało w interesie obywateli kierując się ochroną ich życia i zdrowia. Oprócz tego zostały uruchomione środki ograniczające negatywne skutki ekonomiczne i finansowe pandemii. To wszystko powinno ograniczać zakres kompensacji Państwa nawet w przypadku ewentualnego wystąpienia innych przesłanek odpowiedzialności" - wskazał.

Jak zauważa dziennikarz RMF FM Krzysztof Berenda, rząd zrobi wszystko, żeby tych pieniędzy nie płacić. Po pierwsze, będzie przekonywał, że nie może zapłacić za nielegalne zamknięcie branż, bo żadnej nie zamknął - a jedynie ograniczył.

Na przykład: restauracje nie są zamknięte. Mogą przecież wydawać jedzenie na wynos. Siłownie też działają - co prawda mogą przyjmować jedynie sportowców profesjonalnych. Tak samo hotele -przyjmować mogą medyków albo policjantów.

Jeżeli ta linia obrony zawiedzie, to rząd ma w rękawie asa. Jesienią premier Mateusz Morawiecki poprosił Trybunał Konstytucyjny dowodzony przez Julię Przyłębską o określenie, czy za niekonstytucyjne przepisy należy się odszkodowanie, czy nie. Jeżeli Trybunał orzeknie tak jak chce rząd i partia, to przedsiębiorcy pieniędzy nie dostaną.

Artykuł pochodzi z kategorii: Z ostatniej chwili

Krzysztof Berenda

Magdalena Partyła

RMF FM/PAP