Prezydent Starachowic chce poddać się karze

Czwartek, 9 lutego 2012 (15:28)

Podejrzany o korupcję prezydent Starachowic Wojciech B. chce dobrowolnie poddać się karze. Złożył w tej sprawie wniosek w Prokuraturze Apelacyjnej w Krakowie. Śledczy nie ujawniają, jaką karę dla siebie zaproponował.

Nakłanianie świadków do zmiany, a nawet odwołania zeznań to - jak dowiedzieli się reporterzy śledczy RMF FM - powód ponownego zatrzymania prezydenta Starachowic. Wojciech B. jest podejrzany o przyjęcie prawie 100 tys. zł. łapówki. Dzisiaj ma usłyszeć nowe zarzuty. czytaj więcej

W przypadku uzgodnienia wymiaru kary wniosek zostanie dołączony do aktu oskarżenia do sądu. Prawdopodobnie nastąpi to w przyszłym tygodniu. Dwójka pozostałych podejrzanych nie złożyła podobnych wniosków.

Prezydent Starachowic Wojciech B. został zatrzymany przez CBA pod koniec sierpnia. Prokuratura zarzuciła mu, że przyjął łącznie 96 tys. zł łapówek. Zarzuty korupcyjne postawione B. mają związek z działalnością spółek komunalnych w Starachowicach w latach 2008-2010.

Prezydent nie przyznał się do winy i odmówił składania wyjaśnień. Został aresztowany i do 10 listopada przebywał w areszcie. Odzyskał wolność po przyznaniu się do zarzutów korupcji. Prokuratura zastosowała wtedy wobec niego poręczenie majątkowe w wysokości 90 tys. zł oraz zakaz opuszczania kraju.

Zarzuty korupcji usłyszała także Justyna Z. z Urzędu Miejskiego w Starachowicach, która - zdaniem prokuratury - miała pośredniczyć w przekazywaniu pieniędzy. Kobieta nie przyznała się do zarzutów, prokuratura zastosowała wobec niej dozór policyjny i zakaz opuszczania kraju oraz poręczenie majątkowe w wysokości 9 tys. złotych.

Wojciech B. i Justyna Z. zostali ponownie zatrzymani 2 grudnia. Usłyszeli zarzut nakłaniania świadka do składania fałszywych zeznań. Oboje nie przyznali się do tego. Prokuratura wystąpiła do sądu o ich aresztowanie z obawy o matactwo. Sąd przychylił się do tego wniosku.

Na wniosek prokuratury sąd w Starachowicach orzekł także przepadek kaucji wpłaconych przez obojga podejrzanych. Orzeczenia te są prawomocne.

W śledztwie o wręczanie łapówek podejrzany jest przedsiębiorca Marian S., który przyznał się do winy i po wpłaceniu 50 tys. zł poręczenia majątkowego odzyskał wolność.

Artykuł pochodzi z kategorii: Fakty

RMF24-PAP