Ostrzał polskiego konsulatu w Łucku. Jest śledztwo

Środa, 29 marca 2017 (07:19)
Aktualizacja: Środa, 29 marca 2017 (19:17)

W nocy z wtorku na środę ostrzelana została siedziba polskiego konsulatu w Łucku, na północnym zachodzie Ukrainy – donosi portal volyn24.com. Według wstępnych oględzin napastnicy użyli granatnika. Nikomu nic się nie stało. „Pocisk trafił w ostatnie piętro, pozostawiając około 70-centymetrowy otwór” – mówił polski wicekonsul w Łucku. Dyplomacja polska i ukraińska od samego rana prowadzi wspólne działania. Z kolei polska Prokuratura Krajowa wszczęła śledztwo ws. ataku na placówkę.

Do ataku doszło około godziny 00:30 czasu lokalnego (czyli ok. 23:30 czasu polskiego). Uszkodzony został dach i ostatnia kondygnacja konsulatu. Wewnątrz doszło do wybuchu - huk był na tyle głośny, że było go słychać w całej okolicy.

Ten granatnik trafił w dach, a na trzecim piętrze jest mieszkanie, w którym mieszka część pracowników - powiedział naszemu reporterowi Konsul RP w Łucku Krzysztof Sawicki. Na szczęście ten granatnik trafił 15-20 cm ponad framugą okna. W tym pomieszczeniu był dziś w nocy jeden człowiek - dodał. Jeszcze w nocy i dzisiaj od rana otrzymaliśmy mnóstwo telefonów, e-maili z Ukrainy i z Polski, że "jesteśmy z Wami, nie przeżywajcie, wszystko będzie dobrze, to nie wpłynie na relacje polsko-ukraińskie". Takie akty solidarności są bardzo ważne w takiej trudnej sytuacji - podkreślił.

Wyniki oględzin wykazały, że był to wybuch spowodowany przez pocisk z granatnika - mówi RMF FM rzecznik MSZ Jakub Wawrzyniak. Twierdzi, że to bardzo poważny incydent, z którym nie mieliśmy do tej pory do czynienia. Resort dyplomacji oczekuje szybkiego ujęcia sprawców. 

Jak donosi telewizja 112-Ukraina funkcjonariusze znaleźli resztki, które mogą świadczyć, że ataku dokonano granatnikiem RPG-26. Po południu uszkodzenia powstałe na skutek ostrzału zostały zabezpieczone.

Ambasador Ukrainy w Polsce: Prezydent Poroszenko zaniepokojony /TVN24/x-news

Korzysta Moskwa?

Nieoficjalnie głosy są takie, że strzał był niecelny, bo strzelał ktoś, kto nie ma doświadczenia, albo miała to być prowokacja.

Szef wołyńskiej Służby Bezpieczeństwa Ukrainy Jurij Fełoniuk poinformował o wszczęciu śledztwa ws. atak na konsulat. Poinformował też, że kamery monitoringu zamontowane na budynku nie objęły miejsca, z którego miał paść strzał.

Na razie służby nie mówią, kto mógł stać za atakiem. Fełoniuk powiedział jedynie, że na takich prowokacjach przeciwko Polsce korzysta Moskwa. Przypomniał m.in. ostatnie przypadki bezczeszczenia polskich cmentarzy na Wołyniu i w Kijowie. 

Prokuratura Krajowa wszczęła śledztwo

Prokuratura Krajowa będzie wyjaśniać okoliczności ataku na Konsulat Generalny RP w Łucku. Postępowanie będzie prowadził Mazowiecki Wydział Zamiejscowy Departamentu  ds. Przestępczości Zorganizowanej i Korupcji Prokuratury Krajowej w Warszawie - powiedziała rzeczniczka PK prokurator Ewa Bialik.  

Chodzi o artykuł 163 Kk, w myśl którego "kto sprowadza zdarzenie, które zagraża życiu lub zdrowiu wielu osób albo mieniu w wielkich rozmiarach" podlega karze pozbawienia wolności od roku do lat 10.

"Nie sposób zbagatelizować"

To nie tylko kwestia państwowa, to przede wszystkim kwestia bezpieczeństwa naszej placówki dyplomatycznej, to kwestia bezpieczeństwa naszych rodaków na tej ziemi, na której Polacy przez wieki mieszkali i część polskich rodzin - powiedział prezydent Andrzej Duda.

Prezydent podkreślił, że ataku na polski konsulat w Łucku "absolutnie nie sposób w najmniejszym stopniu zbagatelizować".

Oddanie strzału z granatnika i szkody, które zostały spowodowane w budynku, na szczęście nie było żadnych ofiar w ludziach, to nie jest coś, nad czym można przejść po prostu do porządku dziennego, to wymaga zdecydowanej interwencji - podkreślił Andrzej Duda.


Duda po rozmowie z Poroszenką: Wystrzału z granatnika nie można zbagatelizować /TVN24/x-news

Poroszenko chce udziału polskich śledczych

Prezydent Ukrainy Petro Poroszenko potępił ostrzał polskiego konsulatu w Łucku. Prezydent zdecydowanie potępił ostrzał Konsulatu Generalnego Polski w Łucku i polecił organom porządku natychmiastowe użycie wszelkich środków dla wyjaśnienia tego incydentu i odnalezienia winnych - napisał rzecznik prezydenta Swiatosław Cehołko na Facebooku. 

Oprócz tego administracja dodała, że prezydent Ukrainy chce, by polscy śledczy włączyli się w dochodzenie ws. ostrzału konsulatu. Petro Poroszenko zaproponował włączenie polskich specjalistów w skład grupy operacyjno-śledczej dla ustalenia winnych tego przestępstwa - przekazano w komunikacie służb prasowych szefa państwa ukraińskiego.

Szef państwa ukraińskiego zdecydowanie potępił brutalną i cyniczną napaść na Konsulat Generalny Rzeczypospolitej Polskiej w Łucku. "Ukraińskie władze będą działały z całym zdecydowaniem, by uniemożliwić takie prowokacje w przyszłości" - powiedział Poroszenko, cytowany przez swoje służby prasowe.

Poroszenko poinformował Dudę o wzmocnieniu ochrony placówek dyplomatycznych oraz miejsc pamięci historycznej na Ukrainie.

Dyplomaci o niepokojącej sytuacji

To jest bardzo niepokojąca sytuacja - mówił szef Biura Bezpieczeństwa Narodowego Paweł Soloch w Porannej rozmowie w RMF FMNiewątpliwie jest to prowokacja - dodał, komentując atak na polską placówkę dyplomatyczną na Ukrainie. 

MSZ wystosowało też notę do swojego dyplomacji ukraińskiej. Ministerstwo Spraw Zagranicznych wystosowało notę do MSZ Ukrainy z apelem i prośbą o jak najszybsze wyjaśnienie tego zdarzenia - powiedział na konferencji prasowej marszałek Senatu Stanisław Karczewski.

Jestem przekonany, że władze Ukrainy dołożą wszelkich starań, aby jak najszybciej wyjaśnić i określić, kto był sprawcą tego zdarzenia - dodał.

Ambasador Ukrainy w Polsce Andrij Deszczyca przybył po godz. 11 do polskiego MSZ. Jest to atak fizyczny na Konsulat Generalny Polski w Łucku, ale też jest to atak na stosunki polsko-ukraińskie, które rozwijają się bardzo dobrze. Widocznie mało było tych ataków na pomniki. Nie pomogło to pokłócić Ukraińców i Polaków i teraz nowa faza. Faza ataków na konsulaty, na relacje dyplomatyczne - powiedział Deszczyca przed wejściem do gmachu resortu.

Jest prowadzone śledztwo i w tej chwili Służba Bezpieczeństwa Ukrainy i policja narodowa prowadzą śledztwo w Łucku. Za tym stoją te strony, które są niezainteresowane dobrymi polsko-ukraińskimi relacjami. Niewątpliwie jest to Rosja - dodał.

Dyplomata rozmawiał z wiceszefem polskiego MSZ Janem Dziedziczakiem. Deszczyca podkreślił, że Ukraina jest oburzona atakiem na polski konsulat, a prezydent Poroszenko jest "osobiście zaniepokojony i już rozporządził wzmocnienie polskich placówek dyplomatycznych na terenie Ukrainy".

Musimy teraz walczyć z nowym wyzwaniem, bo nie udało się nas pokłócić próbami prowokacji na cmentarzach, pomnikach. Teraz są nowe wyzwania: prowokacje przeciwko urzędom dyplomatycznym - podkreślił Deszczyca.  

Jak mówił, "ktoś nie chce dobrej współpracy i przyjaźni między Polską a Ukrainą". Podkreślił, że obecne relacje Polski i Ukrainy są "dobre".

Komuś może się to nie podobać. Podejrzewam, że to się może nie podobać tym, którzy walczą z Ukrainą na Wschodzie - dodał ukraiński ambasador.

Pytany o to, w jakiej atmosferze przebiegało spotkanie w polskim MSZ odparł, że "tak jak rozmawiają osoby zaniepokojone sytuacją".

Polskie MSZ w komunikacie poinformowało o zamknięciu urzędów konsularnych na Ukrainie. Strona polska podkreśliła, że zgodnie z zapisami Konwencji wiedeńskiej o stosunkach konsularnych, państwo przyjmujące jest zobowiązane do zastosowania wszelkich odpowiednich środków dla zapobiegania jakimkolwiek zamachom na urzędników konsularnych, jak i miejsce ich urzędowania - czytamy w komunikacie. 

Jednocześnie wiceminister Dziedziczak poinformował, że do czasu spełnienia wyżej wspomnianych oczekiwań strony polskiej, wszystkie polskie urzędy konsularne na Ukrainie pozostaną zamknięte. Pomimo zamknięcia urzędów konsularnych konsulowie RP będą udzielać niezbędnej pomocy obywatelom RP - głosi komunikat.

"Myślimy o różnych rozwiązaniach"



Placówki polskie na Ukrainie będą otwarte wtedy, kiedy MSZ uzna, że rzeczywiście spełnione są warunki i te placówki są po prostu lepiej chronione. To nie jest coś, co się może stać w 5 minut - trzeba na to spokojnie poczekać - wyjaśnił polski ambasador w Kijowie, Jan Piekło. Zareagujemy - w odpowiednim czasie zareagujemy i placówki zapewne zostaną otwarte. Myślimy o różnych rozwiązaniach. Temat nie jest jeszcze na takim etapie, żebym mógł się podzielić tą wiedzą - dodał. Podkreśli, że trudno powiedzieć, jak długo polskie placówki pozostaną zamknięte. 

W ostatnim czasie miały miejsce na terytorium Ukrainy wydarzenia, które niektórzy określają mianem terroryzmu cmentarnego - zauważył Piekło. Pomniki, groby ludzi zamordowanych w czasach II wojny światowej były obiektem ataków wandali. Wskazanie było dość jednoznaczne - że nie robią tego ani Ukraińcy, ani nie robią tego Polacy. Dotyczy to Huty Pieniackiej, dotyczy to Bykowni... Ślad by raczej prowadził w kierunku pewnego kraju sąsiedniego, który usiłuje poróżnić Polaków i Ukraińców - dodał. Nie możemy tego w tej chwili stwierdzić z pełną odpowiedzialnością - zastrzegł. 

Parę dni temu na ulicy w Kijowie w biały dzień został zastrzelony człowiek, który miał zeznawać w procesie przeciwko Janukowyczowi, były rosyjski deputowany do Dumy. Skoro takie rzeczy się dzieją no to w ty kontekście atak na nasz konsulat jest jednym z wielu wydarzeń, które mają charakter przemocowy i świadczą o tym, że jakiś scenariusz tutaj jest i to nie jest scenariusz dobry ani dla Polski, ani dla Ukrainy - tłumaczył Piekło. 

Ukraińscy politycy oburzeni

Jestem oburzony prowokacją zbrojną przed Konsulatem Generalnym w Łucku. To podłość tych, którzy są przeciwni naszej przyjaźni z Rzeczpospolitą. Robimy wszystko, by sprawców ukarać - napisał z kolei na Twitterze szef MSZ Ukrainy Pawło Klimkin. 

Wicepremier Ukrainy ds. integracji europejskiej i euroatlantyckiej Iwanna Kłympusz-Cyncadze oceniła, że zdarzenie w Łucku to prowokacja.

Intensywność i brutalność prowokacji, skierowanych na pogorszenie relacji między Ukrainą i Polską nasila się. Od aktów wandalizmu i dewastowania pomników wróg przeszedł do dzikiego terroryzmu - w nocy ostrzelany został konsulat generalny Polski w Łucku - napisała na Facebooku.

Prowadzi to do prostego wniosku, że trzecia strona bardzo chce skłócić Ukraińców i Polaków. Jestem przekonana, że odpowiedzią ma być zjednoczenie wszystkich zdrowych sił w dwóch krajach na rzecz budowy pragmatycznych partnersko-sojuszniczych stosunków - oświadczyła Kłympusz-Cyncadze.

Oksana Jurynec, członkini ukraińskiej części Zgromadzenia Parlamentarnego Ukrainy i Polski oceniła, że zamiary skłócenia dwóch narodów "wychodzą poza wszelkie granice". To, co stało się w nocy w Łucku jest tego kolejnym dowodem. Strzelanie w siedzibę polskiego konsulatu to wyższa szkoła pilotażu w cynizmie prowokatorów - napisała na Facebooku.

Jurynec ostrzegła, że takich prowokacji może być więcej, zwłaszcza w okresie przed 70. rocznicą Akcji Wisła, operacji wysiedlenia ukraińskiej ludności na tzw. Ziemie Odzyskane. Ci, którzy nas prowokują na 100 procent zwiększą swoją aktywność - podkreśliła. 

Artykuł pochodzi z kategorii: Świat

Mariusz Piekarski

Krzysztof Zasada

Adam Zygiel

RMF24-PAP