Od dzis obowiązują nowe przepisy ograniczające eksmisje na bruk. Zanim usunie się uciążliwego lokatora, trzeba mu znaleźć tymczasowe lokum, spełniające jednak pewne wymagania.

Pomieszczenie zastępcze nie może być przypadkowe, m.in. ma się znajdować w tej samej lub pobliskiej miejscowości, ściany nie mogą być zawilgocone. Tymczasowego mieszkania nie można zamienić na noclegownię.

Obowiązek znalezienia odpowiedniego lokalu ciąży na komorniku. To on ma obowiązek wykonania eksmisji. Najpierw musi się z tym zwrócić do właściciela lokalu, ew. sam eksmitowany musi o siebie zadbać. Jeśli te drogi prowadzą donikąd, następnym adresatem jest gmina. Problem jednak w tym, że wiele miast już teraz ma spore problemy z mieszkaniami.

Rusza lawina pozwów sądowych. Spółdzielnie mieszkaniowe domagają się odszkodowań od miast i gmin. Chodzi o pieniądze za mieszkańców, którzy nie płacą czynszu, a nie można ich eksmitować, bo nie ma dokąd. czytaj więcej

Warszawa nie ma takiego zapasu; nie ma takiej puli, z której moglibyśmy czerpać. Nam brakuje mieszkań socjalnych tak samo jak komunalnych. My mamy parę tysięcy ludzi na listach. Jest to poważny problem – przyznaje Ewa Wiśniewska, wiceszefowa stołecznego biura polityki mieszkaniowej. Będzie dochodzić do sytuacji, kiedy samorząd powie „nie” – dodaje.

Wówczas problem powraca do właścicieli kamienic czy spółdzielni – jeśli pomieszczenia zastępczego nie ma, eksmisja zostaje wstrzymana. Tym samym lokator zostaje na utrzymaniu właściciela domu.

Wyjdzie znowu na to, że właściciele będą musieli latami utrzymywać tych lokatorów, nie mając od nich żadnych pieniędzy; nie mając żadnych dotacji z państwa. I te domy popadną w ruinę. Wówczas zrobi się takie koło absurdu w imię dobrej sprawy - ocenia Mirosław Szypowski z Unii Właścicieli Nieruchomości.

Autorem tego pomysłu jest m.in. resort sprawiedliwości. Tyle tylko, że to nie rozwiązuje problemu, a jedynie go uśmierza. Trzeba inwestować w budownictwo socjalne – tak jak na zachodzie Europy.

Ale przed wyborami – jak znalazł…