Mężczyźni, którzy ukryli zwłoki w wersalce, opuścili areszt. Bez zarzutów

Piątek, 25 maja 2012 (12:13)
Aktualizacja: Piątek, 25 maja 2012 (18:45)

Mężczyźni, którzy chcieli przewieźć pociągiem schowane w wersalce zwłoki, zostali zwolnieni z aresztu. Nie postawiono im żadnych zarzutów, przesłuchano ich jedynie jako świadków. Śledczy nie zdradzają treści ich zeznań. Według wstępnych ustaleń z sekcji zwłok, mężczyzna - którego ciało ukryto w wersalce - zmarł z przyczyn naturalnych.

Czytaj więcej

O przesłuchaniu 23- i 40-latka wiadomo niewiele. Prokuratorzy zdradzają, że obaj nie byli w stanie w racjonalny sposób wyjaśnić, dlaczego schowali zwłoki w kanapie i chcieli ją wpakować do pociągu.

Z uwagi na to, że treść złożonych przez nich zeznań będzie jeszcze weryfikowana, na temat tej treści więcej nie możemy się wypowiadać - tłumaczy w rozmowie z dziennikarzem RMF FM Dariusz Iwanowicz, szef prokuratury rejonowej w Słupsku. Podstaw do przedstawienia jakiegokolwiek zarzutu nie ma. Nie ma również podstaw do postawienia zarzutu znieważenia zwłok. Posiłkujemy się orzecznictwem sądu - podkreśla i dodaje: Musiałoby przede wszystkim być zachowanie nakierowanie właśnie na znieważenie zwłok. Takie działanie w celu ich obrażenia. Musiałoby to być przestępstwo stricte umyślne.

W sprawie przesłuchano także konduktora pociągu. Co ciekawe, pomagał on przy ładowaniu wersalki do pociągu. O schowanych w niej zwłokach nie miał pojęcia. Prokuratorzy nie chcą także rozmawiać o jego zeznaniach.

Jak scenariusz czarnej komedii

Makabryczna sprawa mogłaby być scenariuszem "czarnej komedii". Niestety, historia jest w 100 -procentach prawdziwa. Dwaj mężczyźni ukryli ciało w wersalce, z którą chcieli wejść do pociągu. Mebel przetransportowali na dworzec kolejowy z jednego ze słupskich osiedli. Tragiczna prawda wyszła na jaw, bo podczas ładowania wersalki do pociągu, otworzyła się skrzynia kanapy. Na peron wypadło ciało 59-letniego mężczyzny, także mieszkańca Słupska. Zwłoki były już w zaawansowanej fazie rozkładu. Niewykluczone, że mężczyzna nie żył już od co najmniej tygodnia. 40-latek i młodszy o 17 lat mężczyzna zostali szybko zatrzymani przez policję. Wiadomo już, że żaden z nich nie był krewnym zmarłego mężczyzny.

Według wstępnych ustaleń z sekcji zwłok wynika, że mężczyzna zmarł śmiercią naturalną. "Sekcja trwa, aczkolwiek wszystko wskazuje na to, że zgon nastąpił z przyczyn naturalnych. Z całą pewnością będziemy mogli to powiedzieć, kiedy będziemy mieli protokół z sekcji zwłok" - mówił Dariusz Iwanowicz, szef prokuratury rejonowej w Słupsku.

Artykuł pochodzi z kategorii: Fakty

Kuba Kaługa