Generał Kowalczyk uniknie więzienia

Poniedziałek, 15 września 2008 (21:13)

Antoni Kowalczyk, były komendant główny policji nie pójdzie do więzienia. Został uniewinniony w sprawie "afery starachowickiej", czyli przecieku, który mógł narazić tajną operację CBŚ przeciwko starachowickim gangsterom. Sąd w Kielcach uniewinnił generała od zarzutu niedopełnienia obowiązków służbowych.

W grudniu 2007 roku Sąd Rejonowy w Kielcach skazał byłego komendanta głównego policji, oskarżonego o niedopełnienie obowiązku służbowego oraz składanie fałszywych zeznań i zatajanie prawdy w związku ze sprawą "przecieku starachowickiego", łącznie na rok i dwa miesiące pozbawienia wolności. Orzekł wobec niego także trzyletni zakaz zajmowania stanowisk w administracji publicznej. Od wyroku odwołali się Kowalczyk i jego obrońcy. Sąd okręgowy zmienił zaskarżony wyrok. Uchylił orzeczenie o karze łącznej i zakazie zajmowania stanowisk. Uniewinnił komendanta od zarzutu niezawiadomienia prokuratury o przestępstwie "przecieku". Uniewinnienie jest prawomocne. Sąd drugiej instancji skierował do ponownego rozpoznania sprawę w części dotyczącej zarzutu składania fałszywych zeznań i zatajanie prawdy w śledztwie dotyczącym "przecieku starachowickiego". Oznacza to, że Sąd Rejonowy w Kielcach będzie rozpatrywał sprawę Kowalczyka po raz trzeci. Uzasadnienie wyroku odbyło się z wyłączeniem jawności, ponieważ uzasadnienie wyroku pierwszej instancji i apelacja są objęte klauzulą tajności.

Generał Kowalczyk

Na ogłoszeniu wyroku nie było przedstawiciela prokuratury.

Adwokat Wojciech Czech tłumaczy decyzje sądu.

Według śledczych Kowalczyk, jako szef policji, nie poinformował prokuratury o popełnieniu przestępstwa ściganego z urzędu. Chodzi o wyciek tajnych informacji z Ministerstwa Spraw Wewnętrznych i Administracji o planowanej akcji policji przeciw grupie przestępczej w Starachowicach. Drugi z zarzutów dotyczy wielokrotnego składania fałszywych zeznań i zatajania prawdy w Prokuraturze Okręgowej w Kielcach. Sprawa "przecieku" dotyczy wydarzeń z marca 2003 roku. Według ustaleń sądów w Kielcach i Krakowie, ówczesny wiceminister SWiA Zbigniew Sobotka uzyskał od gen. Kowalczyka informacje o tajnej akcji CBŚ przeciw starachowickim przestępcom. Przekazał je następnie posłowi SLD Henrykowi Długoszowi, a ten posłowi Andrzejowi Jagielle. Informacja o zamiarach policji dotarła do dwóch starachowickich samorządowców, a następnie do osoby podejrzewanej o kierowanie rozpracowywaną grupą przestępczą - Leszka S. W 2005 r. w procesie dotyczącym wycieku tajnych informacji o planowanej policyjnej akcji zostali skazani byli posłowie Jagiełło i Długosz - odpowiednio na rok i półtora roku więzienia - oraz były wiceszef MSWiA Zbigniew Sobotka - na trzy i pół roku więzienia. Sobotkę w grudniu 2005 r. ułaskawił odchodzący prezydent Aleksander Kwaśniewski, który złagodził mu karę do roku więzienia w zawieszeniu na dwa lata. Jagiełło w październiku 2006 roku, a Długosz we wrześniu 2007 roku - warunkowo opuścili więzienie przedterminowo po odbyciu połowy kary.

Artykuł pochodzi z kategorii: Fakty