Dozór policyjny dla ojca Moniki

Czwartek, 24 maja 2001 (23:50)

Ojciec 8-letniej Moniki ze Szczecina złożył zeznania na policji. Prokuratur zastosowował wobec niego dozór policyjny, wprowadził również zakaz zbliżania się do córki na czas toczącego się postępowania w sprawie porwania dziecka i pobicia nauczycielki. Przedwczoraj mężczyzna - pomimo zakazu sądu - samowolnie zabrał dziecko ze szkoły. Dziś dobrowolnie przekazał je babci Moniki, której sąd przyznał opiekę nad dzieckiem. Kobieta ma się zajmować wnuczką do czasu rozstrzygnięcia sporu o prawa rodzicielskie między nią a ojcem dziewczynki.

Rano ojciec Moniki przekazał córkę pod opiekę babci. Mężczyzna zdecydował się na ten krok po rozmowie z reporterem sieci RMF FM. O swojej decyzji zawiadomił Ośrodek Pomocy Rodzinie "ERKA". To właśnie pracownica "ERKI" przekazała Monikę babci. Kobieta od miesiąca zajmowała się dzieckiem. Po powrocie wnuczki kobieta nie ukrywała radości: "Cieszę się bardzo i dziękuję mediom czy rodzinie, która oprzytomniała. Nie wiem co się stało, zdziwiona jestem, zszokowana. Chciałabym podziękować i dziękuję za wszystko." – powiedziała babcia Moniki. Nie wie czy oddałaby dziecko ojcu: "Trudno powiedzieć. To się okaże. Nigdy nie byłam przeciwna by ojciec wychowywał, tyle żeby dobrze wychowywał i by dziecku było dobrze." Przypomnijmy: mężczyzna stracił prawa rodzicielskie po tragicznej śmierci matki Moniki z powodu "nieprawidłowości w wychowaniu". Gdy założył nową rodzinę, prawa odzyskał. Sprawa była jednak bardziej skomplikowana. Babcia Moniki ponownie złożyła wniosek o ograniczenie praw. Do czasu rozstrzygnięcia sprawy dziecko miało zostać u kobiety.

Ojciec Moniki poczuł się pokrzywdzony, postanowił sam zaopiekować się córką. Przedwczoraj zabrał dziecko ze szkoły i - jak twierdzi policja - pobił nauczycielkę, która próbowała go powstrzymać: "Jak tylko podszedłem do dziecka nauczycielka zaczęła się drzeć "Ratunku, ratunku". Rzuciła się na nią jak zwierzę. Chciałem osłonić dziecko, przecież ona podrapała ją. Ma całą szyję podrapaną przez nauczycielkę. Ja nie mam takich paznokci" – powiedział ojciec dziewczynki. "Tak fajnie jest z tatą" - powiedziała sieci RMF FM Monika. Dziewczynka mówi, że ojciec nigdy jej nie bił i bardzo chciała jechać z tatusiem, gdy ten przyjechał po nią do szkoły. Z Moniką rozmawiał Piotr Lichota:

Ojciec Moniki ma również drugiego, czteroletniego syna, który "płacze, bo siostra nie pojawiła się w domu". Sędzia Izabela Czernicka z Sądu Rodzinnego mówiła wcześniej, że są podstawy prawne, by policja szukała dziecka i ojca. "Mężczyzna ma prawa do kontaktów z dzieckiem, ale o nich powinna decydować prawna opiekunka, czyli babcia, bo to ona odpowiada za dziecko" - mówi sędzia. Więcej w relacji naszego szczecińskiego reportera, Piotra Lichoty:

foto Piotr Lichota RMF FM Szczecin

23:50

Artykuł pochodzi z kategorii: Fakty

-