7 ofiar lawiny w Tatrach

Środa, 29 stycznia 2003 (06:20)

Jeśli sprawdzi się najczarniejszy scenariusz, w lawinie, która zeszła wczoraj z Rysów mogło zginąć nawet 7 osób. Do tej pory odnaleziono ciało jednego z uczestników wyprawy. Kolejne 4 osoby znajdują się w szpitalu.

Lawina dotarła aż po Czarny Staw, porywając po drodze uczniów I LO w Tychach, członków klubu wysokogórskiego "Pion". Całe zdarzenie widział turysta, który natychmiast powiadomił TOPR i sam pobiegł na ratunek zasypanym.

Akcja ratownicza, która rozpoczęła się wczoraj przed południem, została przerwana ze względu na bardzo trudne warunki. Ma być dziś kontynuowana, ale praktycznie nie ma szans na znalezienie żywych ludzi.

W zakopiańskim szpitalu przebywa 3 młodych mężczyzn i 16-letnia dziewczyna. Jeden z turystów jest w ciężkim stanie, przeszedł skomplikowaną operację. Życiu 16-latki nie zagraża bezpośrednie niebezpieczeństwo.

Luiza jest przytomna, choć porządnie poturbowana. Pamiętam, że z 4-osobową grupą poczuliśmy trzęsienie ziemi, taki wstrząs. Wtedy spadła lawina. Każdy spadał w dół. Słyszałam krzyk mojej koleżanki. Starałam się utrzymać na powierzchni, ale śnieg mnie wciągnął, ponieważ to była bardzo duża masa tego śniegu i nie było mowy, żeby się utrzymać na powierzchni. (...) Zaczęłam się dusić, bo nie mogłam się wydostać. Starałam się, ale byłam za słaba. Straciłam przytomność. Obudziłam się dopiero z lekarzami - mówi Luiza.

W poszukiwaniach brało udział 50 osób: ratownicy TOPR i pracownicy Tatrzańskiego Parku Narodowego. Ratownikom pomagały psy wyszkolone do szukania osób pod śniegiem i helikopter Lotniczego Pogotowia Ratunkowego. Niestety, ratownicy mówią, że szanse na odnalezienie żywych ludzi zmalały praktycznie do zera...

Jeśli potwierdzą się te czarne przewidywania, będzie to największa tragedia, związana z zejściem lawiny w polskiej części Tatr.

Tyski urząd miasta podstawił specjalny autobus dla rodzin uczestników feralnego wyjazdu w Tatry. Posłuchaj relacji katowickiego reportera RMF Tomasza Maszczyka:

Przypomnijmy: jeleniogórska prokuratura bada sprawę niedzielnego wypadku w Kotle Małego Stawu w Karkonoszach. W trakcie ćwiczeń polskich i niemieckich ratowników zeszła lawina. Pięciu mężczyzn zostało zasypanych. 4 z nich udało się uratować, jeden nie przeżył.

Prokuratura chce sprawdzić, w jaki sposób przygotowane zostało szkolenie ratowników. W sprawie tragedii w górach główny zarząd GOPR powołał specjalną komisję, która ma wyjaśnić, jak doszło do wypadku.

Foto: Maciej Pałahicki RMF Zakopane, Tomasz Maszczyk RMF Katowice

06:20

Artykuł pochodzi z kategorii: Fakty

-