20 lat po Balcerowiczu

Czwartek, 17 grudnia 2009 (17:41)

Polska biedniejsza od Bułgarii i Czechosłowacji, inflacja prawie tysiąc procent i niespłacone długi. To obraz naszej gospodarki i finansów państwa przed dwudziestu laty.

Trzeba o tym pamiętać, gdy przypominamy sejmowe expose z 17 grudnia 1989 roku. Tego dnia ówczesny wicepremier minister finansów Leszek Balcerowicz ogłasza na Wiejskiej swój słynny plan. Plan - do dziś wywołujący różne emocje.

Dzięki reformom udało się zahamować gigantyczny i niezwykle szybki wzrost cen w sklepach. Inflacja wynosiła wtedy około tysiąca procent. Dzisiaj to niewiele ponad 3 procent. Zlikwidowano deficyt budżetowy i centralnie sterowaną gospodarkę.

Nasz kraj zaczął spłacać długi i przyciągać nowoczesne technologię. W ciągu zaledwie dwóch lat powstało 600 tysięcy prywatnych przedsiębiorstw, w których pracę znalazło półtora miliona osób.

Ale niestety dla wielu plan Balcerowicza był bardzo bolesny. Stąd właśnie powtarzane jak mantra przez jego przeciwników hasło "Balcerowicz musi odejść". Nierentowne firmy i PGR-y upadały, a ludzie przyzwyczajeni do państwowej opieki, nie potrafili sobie poradzić. W 1993 roku bezrobocie osiągnęło astronomiczny poziom prawie 16 i pół procent.

Kraj stanął na nogi, ale dla niektórych cena tego szokowego ratowania gospodarki była zbyt wysoka.

Czy taka terapia szokowa może nam wkrótce grozić? Istnieje takie niebezpieczeństwo, które może stać się realne już w przyszłym roku.

Wszystko przez rosnące zadłużenie państwa, które może przekroczyć zapisany w ustawie próg ostrożnościowy. Wtedy konieczne będzie drastyczne zaciskanie pasa i zablokowanie podwyżek dla nauczycieli, policjantów i emerytów.

Dlatego już teraz potrzebne są reformy. Grupa 10 ekonomistów zaproponowała rządowi program reformy, chroniącej nas przed tym czarnym scenariuszem.

Jak naprawić finanse państwa? Posłuchaj ekonomisty Krzysztofa Rybińskiego.

Te propozycje to zniesienie przywilejów emerytalnych, reforma KRUSu, wprowadzenie drobnych opłat za leczenie, ale za to skuteczniejsza pomoc dla najbiedniejszych.

List podpisali Jakub Borowski, Maciej Bukowski, Agnieszka Chłoń-Domińczak, prof. Marek Góra, Bogusław Grabowski, Janusz Jankowiak, Witold Orłowski, Ryszard Petru, Krzysztof Rybiński i Wiktor Wojciechowski.

Artykuł pochodzi z kategorii: Fakty

Krzysztof Berenda