Zła wiadomość numer jeden: mam chorobę autoimmunologiczną. Mój żołądek sam się zjada - napisał pod koniec czerwca na platformie X Johnson. Milioner, znany głównie ze swoich starań o osiągnięcie długowieczności wszystkimi możliwymi sposobami, przekonywał wówczas, że spróbuje to rozwiązać i niedługo się wszystkim podzieli.
Nie minął miesiąc, a 48-latek ujawnił, że stworzył swojego klona, który ma mu posłużyć jako dawca organów i źródło krwi do transfuzji. Mały Bryan żyje teraz w szalce Petriego - napisał 21 lipca na platformie X.
Milioner przekonuje, że jego diagnoza jest jedną z najlepszych rzeczy jakie go spotkały od dawna i pozwala mu wytyczyć nowe drogi do regeneracji i wzmacniania organizmu. Dodał również, że klon-noworodek jest tylko „pierwszym przykładem" metod, z którymi zamierza eksperymentować, aby osiągnąć cofnięcie starzenia.
Dla niektórych może to być przerażająca, dystopijna przyszłość. Dla innych będzie to nieunikniona przyszłość medycyny - powiedział milioner.
Eksperci: To przyciąga uwagę, ale jest nieprawdziwe
Zdaniem naukowców opis Johnsona pasuje do znanej od blisko dwóch dekad technologii indukowanych pluripotencjalnych komórek macierzystych (iPSC), a nie do klonowania rodem z filmów science fiction.
Metoda ta polega na pobraniu od dorosłego człowieka zwykłej komórki - na przykład ze skóry lub z próbki krwi. Następnie wprowadza się do niej cząsteczki, które sprawiają, że komórka zaczyna przypominać komórkę embrionalną.
Jak podkreśla dr Alex Dainis, genetyczka wykorzystująca tę technologię w swoich badaniach, komórka nie staje się jednak faktyczną komórką embrionalną. Zyskuje za to plastyczność, dzięki której można z niej uzyskać komórki konkretnego, pożądanego typu.
Z punktu widzenia genetyki komórki te są zbliżone do komórek pacjenta na tyle, na ile to możliwe, ale zdaniem dr Dainis w żadnym wypadku nie można nazwać ich klonami. Badaczka w rozmowie z dziennikiem „USA Today" uznała wpis Johnsona za wprowadzający w błąd i nieodpowiedzialny. Stwierdzenie „właśnie sklonowałem samego siebie jako noworodka” sprawia, że ludzie od razu wierzą, że stworzył prawdziwego klona. To przyciąga uwagę, ale jest nieprawdziwe - powiedziała.
W laboratoriach nie powstają sklonowani ludzie
Podobnie sprawę ocenia dr Danielle Spice, biolożka molekularna w rozmowie dla „USA Today”. W jej opinii to, co Johnson nazywa klonem, to po prostu komórki iPSC.
Szczerze wierzę, że indukowane pluripotencjalne komórki macierzyste to kolejna granica medycyny - napisała na Instagramie. Ale czy naprawdę jesteśmy na etapie, na którym możemy mówić, że klonujemy ludzi, że potrafimy zrobić z iPSC całe organy? Nie, nie potrafimy.
Badaczka przypomina, że komórki uzyskiwane z iPSC są dziś przedmiotem wielu badań klinicznych - testuje się je między innymi w terapii choroby Parkinsona, niewydolności serca i ślepoty. Podkreśla zarazem, że jest to terapia stosowana obecnie jedynie eksperymentalnie i do powszechnego wykorzystania jej jeszcze daleko.
Jego wpis nie jest więc całkowicie błędny. Rzeczywiście stworzył ze swojego ciała komórki, które są teraz pluripotencjalne i z których można następnie uzyskać inne typy komórek - tłumaczy Spice Ale ten pomysł klonowania i małego Bryana żyjącego w szalce Petriego po prostu nie jest prawdziwy.
W oświadczeniu dla „USA Today" biolożka zapewniła, że w laboratoriach nie powstają i nie są hodowani sklonowani ludzie - ani w najmniejszym stopniu.
Sensacyjny język, taki jak „klonowanie”, jest używany tylko po to, żeby was zszokować, ale nie ma oparcia w rzeczywistości naukowej - podkreśliła.
Wielu komentatorów zwraca uwagę, że Johnson jest przede wszystkim sprawnym marketingowcem, a jego prowokacyjne wpisy służą głównie podtrzymywaniu zainteresowania jego osobą i reklamowanymi przez niego produktami. Sensacyjne sformułowania w rodzaju „sklonowałem samego siebie" rozchodzą się w mediach społecznościowych błyskawicznie, nawet jeśli po weryfikacji okazują się mocno przesadzone.
Milioner z osobliwymi pomysłami
Bryan Johnson to 48-letni amerykański przedsiębiorca, który majątek zbił, rozwijając własny start-up. Założona przez niego firma Braintree przejęła w 2012 roku aplikację Venmo za 26,2 mln dolarów, a rok później całość kupił PayPal za 800 mln dolarów. Jak podawał magazyn „Time", sam Johnson zarobił na tej transakcji ponad 300 mln dolarów.
Pieniądze zainwestował później między innymi w fundusz OS Fund oraz w Kernel - firmę pracującą nad urządzeniami do monitorowania aktywności mózgu. Największą rozpoznawalność przyniósł mu jednak projekt „Blueprint", czyli jego prywatna walka ze starzeniem się i próba osiągnięcia długowieczności. Projekt zakłada rygorystyczny program diety, suplementacji i badań diagnostycznych, na który Amerykanin wydaje według własnych deklaracji około 2 mln dolarów rocznie. Nad 48-latkiem stale czuwa zespół ponad 30 lekarzy.