Falcon 9 wystartował z Centrum Kosmicznego Kennedy’ego na Florydzie 15 stycznia 2025 roku. Wyniósł dwa prywatne lądowniki księżycowe: Blue Ghost firmy Firefly Aerospace oraz Resilience, skonstruowany przez japońską firmę ispace. Blue Ghost z powodzeniem osiadł na powierzchni Księżyca w marcu 2025 roku, stając się pierwszym prywatnym lądownikiem, który w pełni zrealizował swoją misję. Resilience nie miał tyle szczęścia, rozbił się podczas próby lądowania w czerwcu tego roku.
Po wykonaniu zadania górny człon Falcona 9, mierzący 14 metrów długości i ważący około 4 ton, został pozostawiony na wysokiej orbicie wokółziemskiej, przecinającej trajektorie Księżyca. O ile pierwsze stopnie rakiety Falcon 9 wracają na Ziemię i są ponownie wykorzystywane, drugie stopnie są kierowane do kontrolowanego spłonięcia w atmosferze. W przypadku księżycowej misji, nie było już wystarczająco dużo paliwa, by taki manewr wykonać. Dlatego rakieta została porzucona na orbicie, gdzie przez ponad 18 miesięcy dryfowała w przestrzeni kosmicznej.
Zderzenie będzie konsekwencją złożonych oddziaływań grawitacyjnych i aktywności słonecznej. Naturalne siły, takie jak przyciąganie Ziemi, Księżyca i Słońca, a także zmiany ciśnienia promieniowania słonecznego, stopniowo zmieniały orbitę rakiety. W efekcie, wiosną bieżącego roku astronomowie przewidzieli, że górny człon Falcona 9 znajdzie się na kursie kolizyjnym z Księżycem.
Jako pierwszy napisał o tym 29 kwietnia astronom Bill Gray twórca strony Project Pluto. Według jego wyliczeń, rakieta uderzy w okolicach krateru Einstein, na zachodnim skraju tarczy Księżyca. Prędkość zderzenia wyniesie ponad 8,5 tys. km/h, co spowoduje powstanie krateru o średnicy nawet 27 metrów i wyrzucenie w przestrzeń ogromnej ilości pyłu oraz odłamków skalnych.
Istnieje szansa, że teleskopy na Ziemi zarejestrują błysk lub chmurę pyłu powstałą w wyniku uderzenia. Eksperci przewidują, że wyrzucony materiał może utworzyć kolumnę o wysokości nawet 100 km, która rozejdzie się na ponad 180 km od miejsca zderzenia. Szczególnie obiecujący jest fakt, że miejsce uderzenia ma znaleźć się blisko krawędzi widocznej tarczy Księżyca, co w miejscach, gdzie o tej porze będzie jeszcze noc może ułatwić obserwacje kontrastowej chmury pyłu na tle czarnej przestrzeni kosmicznej.
NASA zaplanowała przeloty sondy Lunar Reconnaissance Orbiter (LRO) nad miejscem zderzenia przed i po uderzeniu. Pozwoli to na wykonanie zdjęć porównawczych i dokładne zbadanie nowo powstałego krateru. Chociaż zderzenie rakiety z Księżycem nie było planowane, naukowcy traktują je jako unikatową okazję do badań. Analiza powstałego krateru i ilości wyrzuconego materiału pozwoli lepiej zrozumieć strukturę geologiczną Księżyca oraz procesy zachodzące podczas uderzeń obiektów o znanej masie i prędkości. Podobne eksperymenty prowadzono już podczas misji Apollo, kiedy to trzecie człony rakiet Saturn V celowo rozbijano o powierzchnię Srebrnego Globu, by wywołać księżycowe trzęsienia ziemi rejestrowane przez sejsmometry.
Współczesne badania mają dodatkowy wymiar praktyczny. W perspektywie najbliższych lat NASA planuje budowę stałej bazy w okolicach południowego bieguna Księżyca w ramach programu Artemis. Zrozumienie zagrożeń związanych z kosmicznymi śmieciami i niekontrolowanymi zderzeniami jest więc kluczowe dla bezpieczeństwa przyszłych astronautów i infrastruktury.
Zderzenie Falcona 9 nie jest pierwszym tego typu przypadkiem. W 2022 roku na Księżycu rozbił się górny człon chińskiej rakiety Long March 3C, pozostawiając charakterystyczny podwójny krater. W sumie, od początku ery kosmicznej, na powierzchni Srebrnego Globu wylądowało lub rozbiło się już blisko 70 statków i zużytych członów rakiet.
Wraz z rosnącą liczbą misji załogowych i bezzałogowych, problem kosmicznych śmieci wokół Księżyca będzie narastał. Firmy takie jak SpaceX, we współpracy z NASA i innymi agencjami, pracują nad nowymi procedurami bezpiecznego usuwania zużytych członów rakiet z orbit okołoksiężycowych i międzyplanetarnych.