Zbliżając się do 50. urodzin, Anna Faris postanowiła spojrzeć na swoje codzienne wybory z większą uważnością. Goszcząc niedawno w podcaście „Dear Chelsea”, gwiazda „Strasznego filmu” zdradziła, że jedną z kluczowych zmian, jakie zdecydowała się wprowadzić w życiu, była całkowita rezygnacja z alkoholu.
Decyzja ta nie była wszelako efektem jednego dramatycznego wydarzenia, lecz raczej rezultatem stopniowego uświadamiania sobie, że alkohol nie służy jej psychice.
Okazuje się, że w moim przypadku istnieje związek między piciem a depresją. Musiałam się wycofać, żeby przestać sabotować samą siebie – powiedziała 49-letnia Faris.
Choć aktorka nie ujawniła, kiedy dokładnie rozpoczęła abstynencję, podkreśliła, że decyzja ta przyniosła jej ważną zmianę perspektywy. Jak zaznaczyła, trzeźwość stała się dla niej „jednym z wielu darów” i wpłynęła również na sposób, w jaki postrzega własną karierę.
Faris opowiedziała o trudnym okresie w życiu
Aktorka wyznała również, że w ostatnim czasie zaczęła przychylniej reagować na zainteresowanie publiczności. Wcześniej zdarzało jej się czuć niezręcznie, gdy była zaczepiana przez fanów na ulicy; dziś natomiast potrafi docenić takie momenty.
Naprawdę zaczęłam zauważać i cieszyć się z tego, że kiedy ludzie mnie rozpoznają, zwykle się uśmiechają – wyznała.
Rozmowa z Chelsea Handler miała szerszy wymiar. Faris wróciła bowiem wspomnieniami do trudnego okresu po odejściu z serialu „Mamuśka” w 2020 roku, kiedy zmagała się z obniżonym nastrojem i zaczęła poważnie zastanawiać się nad przyszłością w branży filmowej.
Dziś jej kariera ponownie nabrała tempa – na początku czerwca premierę miała najnowsza odsłona serii „Straszny film” z jej udziałem, a 9 października w polskich kinach zadebiutuje thriller „Primetime”, w którym Faris partneruje Robertowi Pattinsonowi i Merritt Wever.