George R.R. Martin, jeden z najbardziej rozpoznawalnych współczesnych pisarzy fantasy, postanowił otworzyć się przed swoimi czytelnikami i opowiedzieć o wyzwaniach, z jakimi mierzył się w ostatnich miesiącach. W szczerym wpisie na blogu autor „Pieśni lodu i ognia” przyznał, że mimo spektakularnych sukcesów zawodowych, ostatni rok był dla niego czasem pełnym smutku i depresji.
„Pamiętasz mnie?” – tymi słowami Martin rozpoczął swój post zatytułowany „Lepiej późno niż wcale”. Pisarz przyznał, że od lutego nie publikował żadnych osobistych wpisów, a jego blog był prowadzony przez zespół asystentów. „Mam to szczęście, że mam świetny zespół asystentów… chociaż nawet z ich pomocą, wciąż zostawałem w tyle” – wyjaśnił.
W ostatnim czasie Martin miał powody do radości – serial „Rycerz Siedmiu Królestw”, oparty na jego opowiadaniach, zdobył aż dziewięć nominacji do nagród Emmy, w tym za najlepszy serial dramatyczny. Pisarz nie krył dumy i nadziei, że będzie mógł osobiście świętować ten sukces podczas wrześniowej gali.
Jednak za kulisami sukcesów kryły się trudne przeżycia. Martin nie ukrywa, że minione miesiące były dla niego wyjątkowo ciężkie.
Tak wiele się działo, że aż mnie to przytłaczało. Kilka wspaniałych i ekscytujących rzeczy. Spełniające się marzenia. Ale były też koszmary. Straciłem przyjaciół. Zmagałem się ze smutkiem i depresją. Najgorsze może dopiero nadejść. Skończyłem 77 lat we wrześniu zeszłego roku i zapewniam was, starzenie się nie jest przyjemne – napisał szczerze.
Autor zapowiedział, że w najbliższym czasie postara się być bardziej aktywny w kontakcie z fanami, choć – jak zaznaczył - jego wpisy mogą być „krótsze i bardziej pospieszne”.