Irański reżyser Asghar Farhadi, laureat dwóch Oscarów, na początku dostał propozycję stworzenia serialu inspirowanego „Dekalogiem”. Odmówił. Jednak podczas rozmowy wideo z Krzysztof Piesiewiczem, współscenarzystą Krzysztofa Kieślowskiego, jak sam zapewnia, od razu poczuł pewną bliskość z nim w myśleniu o kinie. I wtedy zgodził się na adaptację jednego z odcinków „Dekalogu” w formie pełnometrażowego filmu.
W „Historiach równoległych” w poszukiwaniu inspiracji do nowej powieści Sylvie zaczyna podglądać mieszkających naprzeciwko braci i ich tajemniczą, piękną przyjaciółkę. Do pomocy w codziennych obowiązkach pisarka zatrudnia młodego Adama, który przekroczy niebezpieczną granicę między fikcją kreowaną przez Sylvie, a rzeczywistością rodzącego się na ich oczach miłosnego trójkąta. Główną rolę gra w tym filmie ikona francuskiego kina Isabelle Huppert. W obsadzie są też Vincent Cassel, Virginie Efira i Pierre Niney oraz Catherine Deneuve, która wciela się w postać agentki pisarki.
Na pomysł, by kino na nowo odczytało „Dekalog”, wpadł Maciej Musiał.
Myślę, że to wszystko wzięło się z miłość do kina Krzysztofa Kieślowskiego i Krzysztofa Piesiewicza - opowiada w rozmowie z RMF FM. Z miłości do tego czułego opowiadania o zaplątaniu człowieka w życie. Mam poczucie, że to jest dzisiaj potrzebne. I że warto do tego wrócić. Zachwyt tymi ideami i humanizmem, który bije z tych filmów, pchał mnie do przodu - dodaje Musiał.
W 1994 roku na festiwalu w Cannes film „Trzy kolory. Czerwony” Krzysztofa Kieślowskiego przegrał rywalizację o Złotą Palmę z „Pulp Fiction” Quentina Tarantino. Filmem, który tytułem nawiązuje do taniej, brukowej powieści.
Kino, które, jak opisuje w rozmowie z RMF FM Musiał:
Było wtedy świeże, punkowe, rockowe. Świat nie znał takiego rodzaju narracji. A dzisiaj ten świat stał się tym pulp fiction (...) I dlatego wydaje mi się, że właśnie teraz czymś świeżym, punkowym jest czułość, wrażliwość, skupienie na człowieku, przyglądanie mu się, nieocenianie go. I właśnie to krystalizuje się w twórczości Kieślowskiego. I ja bardzo chciałbym do tego wrócić. Wierzyłem, że to się uda.
- opowiada w rozmowie z RMF FM Maciej Musiał i dodaje:
A potem okazało się, że pół świata kocha Kieślowskiego (...) że w dwudziestu teatrach na świecie jest grany „Dekalog”, że kolejni twórcy, z którymi rozmawiamy kochali „Trzy kolory”, kochali „Dekalog”. (...) I już potem samo się to napędzało.
Jak precyzuje, jest on jednym z 19 producentów „Historii równoległych”.
Ja zabezpieczyłem prawa. I przyszedłem z tym pomysłem na początku. Ludzie wykonali tu potężną pracę i ja się jej już potem tylko przyglądałem - tłumaczy.
Uroczysta premiera filmu na festiwalu w Cannes zbiegła się w czasie z informacją o śmierci Krzysztofa Piesiewicza. Na sali wzruszony reżyser opowiadał o Piesiewiczu jako o jednym z najważniejszych europejskich scenarzystów.
Brakuje mi rozmów z panem Krzysztofem. I jego mądrości - mówi Maciej Musiał.