RMF24 RMF FM RMF MAXX RMF CLASSIC RMF ON
RMF24

Widmo blackoutu nad Europą Środkowo-Wschodnią. Kryzys na Węgrzech to dopiero początek

Autor: Publikacja: Wtorek, 4 sierpnia (08:11)

Węgry stoją w obliczu poważnego kryzysu energetycznego. Z powodu rekordowo niskiego poziomu Dunaju, który jest kluczowy dla chłodzenia reaktorów, elektrownia jądrowa w Paks może zostać wyłączona nawet na miesiąc. Sytuacja ta grozi nie tylko Węgrom, ale może mieć poważne konsekwencje dla całego regionu Europy Środkowo-Wschodniej. Premier Péter Magyar ostrzega, że przed krajem najtrudniejsze pięć dni, a ostatnia turbina w Paksie wciąż działa. Eksperci alarmują: to sytuacja na granicy kryzysu energetycznego.

Widmo blackoutu nad Europą Środkowo-Wschodnią. Kryzys na Węgrzech to dopiero początek
Wysychający Dunaj i elektrownia Paks w tle (foto: DANIEL KISS) /PAP/EPA
  • Węgry stoją w obliczu poważnego kryzysu energetycznego z powodu rekordowo niskiego poziomu Dunaju.
  • Zagraża to działaniu elektrowni jądrowej Paks i może skutkować jej wyłączeniem nawet na miesiąc.
  • Problem dotyka nie tylko Węgry, ale również inne kraje Europy Środkowo-Wschodniej, takie jak Rumunia, Serbia, Bośnia, Kosowo czy Słowenia.
  • Istnieje ryzyko kaskadowego paraliżu systemów energetycznych i blackoutów, jeśli nie zostaną znalezione alternatywne moce produkcyjne.
  • Najważniejsze informacje z kraju i ze świata znajdziesz na stronie głównej RMF24

Dunaj wysycha, atom słabnie

Węgry doświadczają obecnie jednej z najtrudniejszych sytuacji energetycznych w swojej historii. Utrzymujące się upały oraz wysychanie Dunaju doprowadziły do zagrożenia funkcjonowania głównej elektrowni jądrowej w kraju – Paks. Najtrudniejsze pięć dni przed nami. Ostatnia turbina w Paksie wciąż działa – zakomunikował premier Péter Magyar, apelując do społeczeństwa o oszczędzanie energii, szczególnie w godzinach szczytu.

Elektrownia jądrowa Paks odpowiada za znaczną część produkcji energii elektrycznej na Węgrzech. Jej ewentualne wyłączenie może oznaczać poważne ograniczenia w dostawach prądu dla mieszkańców oraz przemysłu.

Efekt domina w Europie Środkowej

Eksperci ds. energetyki zwracają uwagę, że problem niskiego poziomu wód dotyczy nie tylko Węgier. 

Oczywiście koncentrujemy się na tym kraju, bo stamtąd płyną dramatyczne doniesienia o wygaszaniu elektrowni jądrowej Paks. Ale to nie tylko Węgry, bo podobnie także Rumunia, Serbia i nie wiadomo, co dalej. Jeżeli sytuacja nie wróci do normy, to może się okazać, że wiele innych krajów regionu, na przykład Bośnia, Kosowo, Słowenia, również będą mieć problemy z energetyką klasyczną, konwencjonalną, taką jak elektrownie węglowe czy jądrowe, albo też z jednostkami wodnymi. Mamy do czynienia z czymś, co powoli nabiera rozmiarów kryzysu energetycznego - podkreśla w internetowym Radiu RMF24 Jakub Wiech, ekspert ds. energetyki.

"To powoli nabiera rozmiarów kryzysu energetycznego". Węgry wyłączają elektrownię jądrową
Czas: 07:05

W Rumunii wprowadzono już stan zagrożenia energetycznego na terenie całego kraju. Rządy krajów regionu prowadzą gorączkowe konsultacje, poszukując rozwiązań, które pozwolą uniknąć blackoutu.

Najczarniejszy scenariusz: kaskadowy paraliż

W obliczu jednoczesnych problemów kilku dużych elektrowni - zarówno jądrowych, jak i wodnych - pojawia się realne zagrożenie przerw w dostawie prądu.

Symultaniczne problemy w kilku dużych jednostkach to jest coś, co może prowadzić do załamania się tych systemów. Jeżeli nie znajdą się moce, które będą w stanie wejść w miejsce tych wygaszanych jednostek, czy to jądrowych, czy wodnych, to faktycznie blackout może się pojawić. Oczywiście to jest ten najczarniejszy scenariusz, kiedy już wszystkie inne sposoby zawiodły, jeżeli chodzi o powstrzymywanie takich, powiedzmy, kaskadowych wydarzeń, które są wtedy możliwe. Natomiast to ryzyko jest spore i przed tym przestrzegają już zarówno Węgrzy, jak i Rumuni, organizując swoje spotkania kryzysowe – dodaje Jakub Wiech.

Pułapka nocnego importu

W tej krytycznej sytuacji premier Węgier zaapelował do obywateli o ograniczanie zużycia energii, zwłaszcza w godzinach od 17:00 do 22:00, kiedy produkcja z paneli fotowoltaicznych drastycznie spada. 

Z danych wynika, że w nocy, gdy nie ma produkcji ze słońca, Węgry muszą importować aż 60 procent zużywanej energii elektrycznej. Dla porównania Polska w tym samym czasie importuje około 1 procent swojej energii. To pokazuje, jak bardzo system energetyczny Węgier jest obecnie uzależniony od importu oraz niestabilnych źródeł energii.


Źródło: RMF24
chcesz widzieć więcej artykułów od RMF24? dodaj w Google

Najważniejsze Fakty

Zobacz również

Dalsza część artykułu pod materiałem video: