Gdyby od 2027 roku kwota wolna od podatku wzrosła z obecnych 30 tys. zł do 60 tys. zł, budżet państwa otrzymałby o 58,6 mld zł mniej. Z kolei podniesienie drugiego progu podatkowego z 120 tys. zł do 140 tys. zł oznaczałoby 11,6 mld zł mniejszych wpływów. Wprowadzenie obu zmian jednocześnie kosztowałoby państwo 70,2 mld zł w 2027 roku.
Resort finansów zaznacza, że na razie analizuje różne warianty zmian w systemie podatkowym i nie zapadły jeszcze ostateczne decyzje.
Podwyższenie kwoty wolnej do 60 tys. zł było jedną z głównych obietnic Koalicji Obywatelskiej przed wyborami parlamentarnymi w 2023 roku. Zmiana miałaby objąć osoby rozliczające się według skali podatkowej, w tym także przedsiębiorców i emerytów.
Do realizacji tej zapowiedzi odniósł się w ubiegłym tygodniu na antenie TVN24 wicepremier i lider PSL Władysław Kosiniak-Kamysz. Zapowiedział, że wyższa kwota wolna od podatku zostanie wprowadzona jeszcze w obecnej kadencji Sejmu. Jak podkreślił, prace nad rozwiązaniem prowadzi minister finansów Andrzej Domański, a niewywiązanie się z tej obietnicy mogłoby być politycznie kosztowne dla całej koalicji.
Kosiniak-Kamysz dodał również, że ewentualne zmiany dotyczące kwoty wolnej i drugiego progu podatkowego powinny być rozpatrywane łącznie, a nie oddzielnie.
Obecnie drugi próg podatkowy wynosi 120 tys. zł rocznego dochodu. Po jego przekroczeniu obowiązuje stawka PIT w wysokości 32 proc., podczas gdy dochody do tego poziomu są opodatkowane stawką 12 proc. W 2025 roku próg ten przekroczyło ponad 2,4 mln podatników.