Mimo szumnych rządowych zapowiedzi wprowadzenia ułatwień w prowadzeniu firmy, w Polsce coraz trudniej robi się interesy. I nie zmienią tego cotygodniowe konferencje wicepremiera i ministra gospodarki Waldemara Pawlaka. Barier w prowadzeniu biznesu jest coraz więcej.

REKLAMA

Organizacja Lewiatan zrzeszająca prywatnych przedsiębiorców, wymienia aż 367 przykładów utrudniania życia biznesmenom.

W zeszłym roku rząd zmienił aż 40 ustaw podatkowych. Były to zmiany przede wszystkim na gorsze np. podwyższenie podatku VAT. Firmy musiały przeprogramować kasy fiskalne i zmienić programy rozliczeniowe. Do tego pojawiła się nowelizacja przepisów o zamówieniach publicznych, która dała urzędnikom arbitralne prawo wykluczania firm z przetargów. Wprowadzono również nowy dzień wolny od pracy: święto Trzech Króli.

Pozostały za to stare problemy: opieszałość sądów, biurokracja, czy brak ustawy o zagospodarowaniu przestrzennym. Zmian na lepsze można szukać ze świecą: przedsiębiorcy chwalą jedynie możliwość wystawiania faktur VAT w wersji elektronicznej.

Główne grzechy rządu to m.in. rozrastająca się biurokracja, chaotyczne prawo i rosnąca opieszałość sądów. Ministrowie rządu Tuska tłumaczą, że chcą dobrze, ale nie zawsze ich to wychodzi. W gabinecie premiera biurokracją zajmuje się kilka osób: pełnomocnik rządu do spraw walki z biurokracją Adam Jasser, który w tej sprawie nie robi nic. Jest też wicepremier Waldemar Pawlak, który organizuje kolejne konferencje i zgłasza nowe projekty. Zaczął jednak to robić dopiero kilka miesięcy temu, po trzech latach rządzenia. Jest też minister sprawiedliwości Krzysztof Kwiatkowski, który winę za opieszałość sądów zrzuca na... obywateli.Tylko w ciągu ostatniego roku do polskich sądów wpłynęło prawie milion spraw więcej. Dochodząc już do prawie 13 milionów spraw - tłumaczy.