Polskie Górnictwo Naftowe i Gazownictwo wygrało z Gazpromem pierwszą batalię ws. nowego układu gazociągów w Europie. Trybunał Sprawiedliwości Unii Europejskiej chwilowo ograniczył Moskwie dostęp do gazociągu OPAL w Niemczech. To - jak podkreśla dziennikarz redakcji ekonomicznej RMF FM Krzysztof Berenda - dobra wiadomość dla nas i Ukraińców, którzy mocno straciliby na zakusach Rosjan.

REKLAMA

Rosjanie już od kilkunastu lat starają się ominąć Polskę i Ukrainę, budując gazociąg Nord Stream. Biegnie on po dnie Bałtyku z Rosji do Niemiec. W Niemczech zaś rosyjski gaz wpada do gazociągu OPAL, który biegnie na terytorium Niemiec od Bałtyku aż do Czech, równolegle do polskiej granicy.

I właśnie o ten gazociąg toczy się batalia. Na razie Rosjanie mogą wykorzystywać go w 50 procentach, ale niedawno Komisja Europejska pozwoliła im na wykorzystanie go w nawet 80-90 procentach. Polska zaskarżyła tę decyzję - a Trybunał Sprawiedliwości UE właśnie przyznał nam rację: przychylił się do wniosku PGNiG o zawieszenie decyzji KE ws. zwiększenia przepustowości gazociągu dla Gazpromu do czasu wydania przez Trybunał rozstrzygnięcia ws. tej decyzji.

Rosjanie od dawna starali się o pozwolenie na pełne wykorzystywanie gazociągu. Większy przesył OPAL-em oznaczałby możliwość zwiększenia przesyłu Nord Streamem i zmniejszenie roli Ukrainy jako kraju tranzytowego.

Decyzja unijnego trybunału sprawia jednak - jak wyjaśnia nasz dziennikarz Krzysztof Berenda - że Rosjanie nie mogą na razie wyłączyć gazociągów biegnących przez Polskę i Ukrainę. To zaś w uproszczeniu oznacza, że w naszym kraju nie wzrosną na razie ceny błękitnego surowca, a Ukraińcy będą mieli gaz do ogrzewania domów zimą.


(e)