W nowym roku mamy być bogatsi. Ekonomiści przekonują jednak, że tylko odrobinę.

REKLAMA

Zdaniem ekonomistów w tym roku będziemy mieli wzrost gospodarczy w przedziale 3,5-3,8 procent. To by oznaczało, że nasze pensje wzrosną o kilka procent.

Ceny, co ważne, mają jednak generalnie stać w miejscu. Drożyzny być nie powinno, co oznacza, że będzie nam odrobinę, ale jednak łatwiej.

Co do polityki: w życie wchodzi właśnie ustawa, która gwarantuje bezrobotnym matkom i tym zatrudnionym na umowach śmieciowych, bez etatu 1000 złotych miesięcznie przez pierwszy rok życia dziecka.

Nowy rząd obiecuje nam także dodatkowe 500 złotych na dziecka. Może od kwietnia, może od czerwca - tego nie wiadomo. Obniżek podatków w tym roku nie będzie, choćby politycy je obiecywali.

Droższe ubezpieczenia

Nowy rok przyniesie nam niestety droższe usługi banków i firm ubezpieczeniowych. To będzie skutek szykowanych przez rząd nowych podatków.

Zacznijmy od firm ubezpieczeniowych. Obowiązkowe ubezpieczenie OC dla kierowców ma być droższe. To dlatego, że Ministerstwo Zdrowia planuje powrót podatku Religi. Ma być potrącany od stawek OC i pójść na leczenie ofiar wypadków.

Po drugie, od lutego rząd wprowadza podatek bankowo-ubezpieczeniowy.

Jako, że z powodu wojny cenowej firmy ubezpieczeniowe na OC tracą, to można spodziewać się wzrostu cen tych obowiązkowych dla kierowców polis o jedną trzecią, a może nawet o połowę.

Z powodu podatku bankowo-ubezpieczeniowego drożej będzie także bankach. Niektóre już podniosły marże kredytowe o pół punktu procentowego, inne zapowiadają ograniczenie dostępu do kredytów do osób mniej zamożnych.

Wzrosną także opłaty za prowadzenie kont, za karty i wypłaty z bankomatów.

Tysiąc złotych na dziecko

Tysiąc złotych na dziecko staje się faktem. 1 stycznia w życie wchodzą przepisy o wsparciu dla matek, które nie są zatrudnione na etatach i nie mogą korzystać z urlopów macierzyńskich. Zostały uchwalone jeszcze przez poprzedni rząd.

Od teraz wszystkie matki, które nie są zatrudnione na etacie, mogą dostawać na rękę 1000 złotych na dziecko. Co ważne, bez podatku.

To więc dotyczy kobiet, które są bezrobotne, pracują na umowie śmieciowej albo na samozatrudnieniu.

Takie matki nie mają jak korzystać z urlopów macierzyńskich. Od teraz mogą więc co miesiąc liczyć na 1000 złotych wsparcia od państwa. Ma być wypłacane co miesiąc, przez pierwszy rok życia dziecka.

Rząd Prawa i Sprawiedliwości chce do tego dołożyć jeszcze 500 złotych na dziecko dla wszystkich, poza bogatymi rodzicami jednego dziecko. Te pieniądze mają być wypłacane od kwietnia, najpóźniej od czerwca. Niezależnie od tego jak rodzice są zatrudnieni.

Koniec wiecznego zatrudnienia na czas określony

Koniec jednej z większych patologii polskiego rynku pracy. Kończy się era wiecznego zatrudniania pracowników na czas określony. W życie wchodzą właśnie nowe przepisy Kodeksu Pracy, które sprawią, że na czas określony, szef będzie mógł nas zatrudnić maksymalnie na 33 miesiące.

Od teraz pracodawca może z nami zawrzeć maksymalnie 3 umowy na czas określony, przy czym ten czas nie może przekraczać łącznie 33 miesięcy.

Do tej pory szef mógł nas cały czas zatrudniać na umowie na czas określony, a to nie daje stabilności i utrudnia chociażby dostęp do kredytów.

Nowy kodeks pracy reguluje także okresy wypowiedzeń dla wszystkich pracowników. Od teraz, jeśli gdzieś pracujemy nie więcej niż pół roku, to ustawowo przysługują nam 2 tygodnie okresu wypowiedzenia. Jeżeli pracujemy od pół roku do 3 lat, to mamy zagwarantowany miesiąc wypowiedzenia, a jeżeli mamy w danej firmie już 3 lata pracy, to obowiązkowo przysługują nam 3 miesiące wypowiedzenia.

(mpw)