W cieniu politycznych awantur i przetasowań w SLD pozostaje paląca potrzeba naprawy ciężko chorej służby zdrowia. Ponad miesiąc temu TK bezlitośnie obnażył słabości zcentralizowanego NFZ. Sędziowie dali posłom czas od końca roku na uzdrowienie Funduszu i napisanie nowej ustawy...

REKLAMA

W Sejmie działa poselski zespół ponad podziałami jako ciało doradcze dla strony rządowej. Ale pierwszy krok należy do rządu, a ściślej mówiąc, do ministra zdrowia.

Projekt ustawy cały czas się pisze, a liczni eksperci pracują: Zadania są rozpisane na role. Trwa intensywna praca. Jestem ostrożnym optymistą, że uda nam się w terminie przedstawić założenia i przedstawić projekt ustawy. Ten termin to koniec marca. Opozycja uważa, że to nierealne i rząd upora się z tym raczej pod koniec maja czy w czerwcu.

Jedyne pytanie, które się rodzi to, to kto stoi za ministrem Sikorskim i to co, on dzisiaj głosił – a były to ciekawe rzeczy – jest ustalone z jego opcją polityczną, która w tej chwili rządzi - mówi Ewa Kopacz z PO. SLD, koalicyjna Unia Pracy i minister Sikorski wcale nie mówią jednym głosem – zauważa zaniepokojona Kopacz.

Sojusz z dystansem podchodzi do poczynań ministra. Na razie konsensus osiągnięto w jednej sprawie: Wszystkie strony zgadzają się na to, żeby było współpłacenie pacjenta. Ale nie wiadomo, czy pacjent mógłby się doubezpieczyć w prywatnej ubezpieczalni czy też dopłacać bezpośrednio za daną usługę w szpitalu – wyjaśnia Władysław Szkop z SLD. Jak dodaje, najlepiej byłoby, gdyby gotowa ustawa, już po parlamentarnej obróbce wylądowała na biurku prezydenta przed sejmowymi wakacjami, czyli na początku sierpnia.

15:35