Rosyjski operator Transnieft poinformował w poniedziałek, że dostawy czystej ropy naftowej do Polski mogą rozpocząć się 8-9 czerwca. Trwa odpompowywanie zanieczyszczonej ropy na terytorium Białorusi, a surowiec na Słowacji i Węgrzech przyjmowany jest w normalnym trybie - twierdzą Rosjanie. W poniedziałek w Moskwie trwają rozmowy w tej sprawie. Polskę reprezentuje m.in.koncern PKN Orlen. Jak informuje korespondent RMF FM, podczas spotkania na pewno nie zostaną podjęte żadne decyzje w sprawie ewentualnych odszkodowań.

REKLAMA

Wiceszef Transnieftu Siergiej Andronow pod koniec ubiegłego tygodnia, powiedział, że oczyszczenie rurociągu Przyjaźń z ropy zanieczyszczonej chlorkami organicznymi zajmie od sześciu do ośmiu miesięcy. Jego zdaniem, surowiec odpowiadający "wskaźnikom jakości" czwartego maja dotarł do rafinerii na Białorusi. 10 maja ropa miała dotrzeć do rosyjskiego portu Ust-Ługa, a 23 maja i 29 maja, odpowiednio - przez Ukrainę - na Słowację, do Czech i na Węgry.

W poniedziałek w Moskwie zaplanowano spotkanie Rosjan z przedstawicielami rafinerii, które ucierpiały z powodu ropy marnej jakości. Kilka dni temu prezes PKN Orlen Daniel Obajtek mówił, że moskiewskie spotkanie może być "przełomowe", ale nie podał więcej szczegółów.

Co z odszkodowaniem?

Jak informuje korespondent RMF FM w Moskwie podczas poniedziałkowych rozmów na pewno nie zostaną podjęte żadne decyzje w sprawie ewentualnych odszkodowań za zanieczyszczoną ropę. Podczas rozmów w rosyjskiej stolicy nie pojawi się wicepremier Dimitrij Kozak odpowiedzialny za sektor energetyczny. Jego sekretarz Ilja Dżus nie pozostawia złudzeń - ostatecznych decyzji ws. odszkodowań nie będzie. Zostaną wypracowane później już z udziałem wicepremiera.

Wiadomo, że Rosjanie chcą załatwić sprawę bez procesów sądowych. Liczą, że ułatwi im to duży popyt na rosyjską ropę. Rosyjscy eksperci z branży paliwowej szacują, że suma odszkodowań może sięgnąć co najmniej 350 milionów dolarów. W pesymistycznym scenariuszu zakładają, że "Transnieft" zapłaci nawet pół miliarda dolarów poszkodowanym kontrahentom. Rosjanie chcą jednak załatwić sprawę dodatkowymi dostawami ropy.

"Ultimatum naftowe"

Rosyjski dziennik "Niezawisimaja Gazieta" ocenił w poniedziałek, że Polska "postawiła Rosji ultimatum naftowe". Jego zdaniem, Polska jest "jedynym krajem tranzytowym, który nie zgodził się na propozycję Rosji, aby najpierw wznowić dostawy dobrej jakości ropy, a dopiero potem rozwiązać kwestię rekompensat". Powołując się na ekspertów, dziennik pisze o "niekonstruktywnych żądaniach Warszawy".

19 kwietnia poinformowano, że rurociągiem Przyjaźń płynie przez Białoruś w kierunku zachodnim zanieczyszczona ropa. Białoruskie rafinerie ograniczyły produkcję paliw o 50 proc. Tranzyt ropy wstrzymała ukraińska Ukrtransnafta, a później także białoruski operator Homeltransnafta.

Polski PERN, aby ochronić krajowy system przesyłowy i instalacje rafineryjne, 24 kwietnia wstrzymał odbiór dostaw zanieczyszczonej rosyjskiej ropy, z białoruskiego systemu przesyłowego do bazy w Adamowie.