Pełnym sukcesem zakończył się lot pierwszego w historii kosmicznego turysty - Amerykanina Denisa Tito. Załoga, w skład której wchodził, wylądowała w swoim statku orbitalnym na stepach Kazachstanu.

REKLAMA

Wszystko odbyło się bez żadnych problemów. Sojuz TM 31 miękko osiadł na stepie a kilkanaście minut później został odnaleziony przez grupę poszukiwawczą. Po nakarmieniu, kosmonauci mają zostać przewiezieni do stolicy Kazachstanu, gdzie po rozmowie z prezydentem i dziennikarzami odlecą do Moskwy. Tito, za możliwość wylotu na orbitę zapłacił niebagatelną sumę 20 milionów dolarów. Za te pieniądze mógł spędzić w kosmosie tydzień. Jak jednak sam twierdzi - było warto. "Chcę powiedzieć, że to była wspaniała misja. Podróż mojego życia przebiegła bez zarzutu. Tym samym spełniły się moje sny. Dziękuje wszystkim, którzy pomogli mi je zrealizować" - mówił Tito tuż przed przejściem do statku Sojuz TM 31. Turysta na pokładzie międzynarodowej stacji kosmicznej kręcił film video i robił zdjęcia pokazujące życie astronautów i powierzchnię Ziemi. Teraz 60 letni Tito ma zamiar skłonić agencje kosmiczne, by pozwoliły w przyszłości na tego typu podróże innym ludziom. Wszystko po to, aby jego lot nie był pierwszą i ostatnią turystyczną wyprawą w kosmos. Może mieć jednak z tym kłopoty, bo NASA stwierdziła, że podczas pobytu Tity na "Alfie", stacja orbitalna poniosła poważny uszczerbek.

Foto EPA

10:00