Już w lipcu na starym lotnisku w podwarszawskim Modlinie mają lądować samoloty tanich linii lotniczych. Tylko czy władze nowego lotniska namówią przewoźników do przeprowadzki z Okęcia?

REKLAMA

Inwestycje – budowa terminala, urządzeń nawigacyjnych, remont pasa startowego - warte kilkadziesiąt milionów złotych mają się zakończyć w wakacje. Problem w tym, że władze nowego lotniska mogą mieć problemy z uruchomieniem połączeń. Do tej pory żadna linia nie zadeklarowała chęci przeprowadzki z Okęcia. Dlaczego? Bo nikt jeszcze nie rozmawiał z tanimi przewoźnikami, a to wyłącznie dla nich powstaje nowe lotnisko.

Porty Lotnicze dopiero zastanawiają się, jak zachęcić linie do przeprowadzki. Tutaj muszą zagrać prawa rynku ekonomicznego. Stawki, jakie możemy zaproponować tym przewoźnikom, będą dla nich najważniejszym argumentem - deklaruje rzecznik Portów.

Niewykluczone, że Modlin byłby dobrym rozwiązaniem, jeśli będą to bardzo dobre warunki i jeśli pasażerowi wyrażą taką ochotę - odpowiada przedstawiciel jednego z tanich przewoźników. A pasażerowie łatwo zgodzą się na tańsze bilety, trzeba ich będzie jednak namówić, aby chcieli dojeżdżać kilkadziesiąt kilometrów. A to nie jest szybka i łatwa podróż.

Jak są korki te 40 km jadę w 1,5 godziny - mówi reporterowi RMF kierowca tira. Może więc dobrym rozwiązaniem byłoby połączenie kolejowe – uruchomienie specjalnej linii na tym odcinku?

I choć lotnisko to na razie jeszcze sfera planów, mieszkańcy okolic już się cieszą. Będzie praca, będzie lepiej się żyło. Dodajmy, że lotniskiem już interesuje się sieć hoteli i firmy elektroniczne.